Zgodnie z przedsesyjnymi przewidywaniami na początku notowań kontrolę nad rynkiem usiłowała utrzymać strona podażowa, co doprowadziło do pięciopunktowego spadku kursu i testu średniej SMA20, po czym trend został odwrócony i przez resztę dnia byliśmy świadkami konsekwentnego wzrostu wyceny kontraktów. Przez długi czas utrzymywała się zerowa baza, by dopiero pod koniec sesji wzrosnąć do swojej wartości teoretycznej. Z jednej strony można to traktować jako sygnał spadku ryzyka związanego z zajmowaniem długich pozycji na rynku terminowym, z drugiej jako przejaw zamykania przynoszących straty krótkich pozycji, w niektórych przypadkach zapewne wymuszonego. Obecnie wydaje się, że na drodze wzrostów nie ma ważniejszych elementów mogących stanowić istotny opór, ale dla zasady wymienię tylko średnią kroczącą z 45 sesji (1142 pkt.), niewielkie okno bessy (1152-1157 pkt.) pokrywające się z przebitym wsparciem i w końcu dolne ograniczenie średnioterminowego kanału trendowego biegnącą obecnie na wysokości 1220 pkt.

W dalszym ciągu słabiej prezentują się kontrakty na TechWig, co znajduje obraz nie tylko w statystyce sesji, ale również w technicznym obrazie rynku technologicznego. Opór, jaki stanowiła na wykresach obu kontraktów indeksowych górna połowa długiej czarnej świecy z 25 lipca został już bowiem znacznie przekroczony przez kontrakty na indeks największych spółek, nadal jednak zachowuje swoją aktualność dla spółek technologicznych. Co więcej, co tego poziomu pozostały jeszcze 22 pkt., co oznacza, że do zakończenia krótkoterminowego trendu bocznego potrzeba jeszcze ponad 5 proc. wzrostu. Jednak patrząc na rynek jako na całość jest do dobry sygnał świadczący o możliwości kontynuacji ruchu w górę, bowiem potencjał spółek technologicznych jest znacznie wyższy i może zostać wykorzystany w momencie zadyszki naszych blue chipów.