Przykład podobnego zachowania mieliśmy na otwarciu [+0.7%], gdy byki na samym początku postarały się o zniwelowani negatywnego wydźwięku jaki pozostawiło po sobie piątkowe zamknięcie w USA.
Obecnie najpoważniejszej, chociaż i tak niezbyt silnej [odpowiedni 0.6 i ok. 1%], deprecjacji podlegają kursy BRE i PEO co jest wynikiem obniżenia ratingu przez agencje Fitch. Spółki te w ostatnich dniach były motorami wzrostów, co wyczerpało ich potencjał, znalazły się ponadto na wysokości ważnych oporów. W obecnej sytuacji trudno byłoby oczekiwać, aby znów miały ciągnąć rynek. Brak obrotów jest przyczyną powstawania dużego spreadu, nawet do 2.5 pln na PKM
Oscylatory wciąż generują sygnały kupna, zaś MACD zbliża się coraz wyraźniej do poziomu równowagi, którego przełamanie powinno być impulsem dla popytu. Mimo wszystko jednak, wskaźniki te pozostałyby bez znaczenia w przypadku zrealizowania się negatywnych formacji za Oceanem.
Indeksy w Nowym Jorku znalazły się na bardzo ważnych poziomach. W piątek nastąpiło odbicie od oporów, szczególnie w przypadku S&P500, który nie zdołał zanegować formacji RGR, ale niewielkie obroty pozwalają rokować nadzieję na to, iż wzrosty będą nam jeszcze towarzyszyć. Optymiści oczekują również wykorzystania potencjału wzrostowego Nasdaq wynikającego z podwójnego dna.
Duże znaczenie mają dzisiejsze publikowane o 16 dane za lipiec, dotyczące wielkości i dynamiki zmian sprzedaży nowych domów (New Home Sales). Poprzednia wartość: 1001 tys. Oczekiwania: 975 tys. Publikowane są również statystyki, dla rynku wtórnego, ale większe znaczenie ma oczywiście pozycja pierwsza, jako że lepiej obrazuje koniunkturę w gospodarce.