To jeszcze nie pokazuje skali dzisiejszego marazmu. Trzeba bowiem zauważyć, że wszystkie z tych sesji miały miejsce ponad 6 lat (sic!) temu i oczywiście liczba spółek oraz średnie obroty były wtedy nieco inne. Do tego tylko 5 z tych ponad 200 sesji odbywało się przy wartości WIG20 powyżej 1000 pkt. Tak niechlubny rekord całkowicie przekreśla możliwość interpretowania ruchów kontraktów i indeksu na dzisiejszej sesji.
Przez prawie całą sesję wartość indeksu nie odbiegała od poziomu 1127 pkt. o więcej niż 2 pkt. Z kontraktami było już nieco więcej emocji, choć związanych właśnie z mizernym obrotem, a nie nowymi informacjami napływającymi na rynek. Chodzi tutaj o mały 10-pkt. rajd kontraktów tuż przed 14.00. Zabawny wydaje się fakt, że ruch ten zainicjowało wybicie indeksu z konsolidacji o rozpiętości... 2 pkt. Uciekające wtedy z rynku misie dość, szybko podniosły kontrakty ustanawiając maksimum sesji na 1139 pkt. Większego znaczenia te ruchy jednak nie miały, podobnie jak nieco sztuczne podciąganie indeksu w samej końcówce.
Technicznie patrząc kontrakty dzieli mniej więcej ta sama odległość zarówno od oporów, jak i wsparć. Na razie obowiązuje trend wzrostowy i brak jest przesłanek do otwierania krótkich pozycji, ale proszę nie zapominać o korekcyjnym charakterze obecnego wzrostu, który powinien zbliżać się niedługo do końca, w ślad za indeksami w USA.
Marek
Pryzmont