Euroland, to po kontynuacji amerykańskiego wzrostu w końcówce sesji, giełdy
europejskie powinny otworzyć się dzisiaj na plusie. Z danych makro mamy
tradycyjne wnioski od bezrobotnych i ze względu na jutrzejsze bardzo ważne
dane o bezrobociu, dzisiejsza liczba wniosków mocno zyskuje na znaczeniu.
Tydzień temu była dość negatywna niespodzianka i choć Greenspan wyraźnie
ostrzegał przed słabą sytuacją na rynku pracy to zdaje się mało kto o tym
chce pamiętać. Jeśli dzisiejsze wnioski przekroczą znacznie dość wysokie
prognozy 395K, to może to rynki mocno ostudzić. Także o 14:30 poznamy, czy
faktycznie zgodnie z prognozami poziom wydajności pracy nie zostanie poddany
korekcie i wzrośnie wcześniejsze 1,1%. O 16:00 poznamy jeszcze dynamikę
zamówień w przemyśle, która ma wynieść 4,7%, po ostatnim spadku 2,4%., oraz
będzie okazja przypomnieć sobie kiepski ISM, który dzisiaj podany zostanie
dla sektora usług. Oficjalna prognoza mówi o wzroście z 53,1 do 54.0 ale
oczekiwania na parkiecie są zdecydowanie niższe.
A co u nas ? Ciekawy był wywiad prezesa Elektrimu. "Myślę, że muszą oni
(obligatariusze) dokładnie skalkulować czy scenariusz upadłości jest dla
nich korzystny bardziej niż pewna, DOŚĆ ZNACZĄCA redukcja długu. (propozycja
Elektrimu przedstawiona zostanie dzisiaj - a zaznaczony fragment po raz
kolejny sugeruje, że będzie to propozycja śmieszna). Według mojej oceny
upadłość jest scenariuszem DLA AKCJONARIUSZY zupełnie KATASTROFALNYM (to
jakby ktoś jeszcze się pytał co się stanie z kursem spółki po sądowych
rozprawach)awostka.
Na kontraktach otwarcie powinniśmy mieć na małym plusie i jak na razie
wygląda na to, że skończymy też na zielono. Wprawdzie na tak emocjonalnym
rynku sporo zależeć może od choćby któryś mało ważnych danych z rynków
zagranicznych, ale te po sporych spadkach powinny mieć nieco więcej niż
tylko wczorajszą chwilę wytchnienia. Dawałoby nam to możliwość jakiegoś
odreagowanie ostatniej dość dramatycznej przeceny. Podstaw oczywiście jak
nie było, tak dalej nie ma, ale patrząc tylko na wykresy, klawisz "K" u
SPEKULANTÓW aż sam się prosi o wciśnięcie. Indeks dotknął przecież lipcowego
dołka, a kontrakty zeszły pod opisywany przeze mnie przedwczoraj poziom 1045
i tą strefę 1025-45 (uwzględniając wahania bazy i sposób tworzenia lipcowego
dołka)
można już uznawać za obszar lipcowego dołka. Indeks.gif Kontrakty.gif
Wczoraj po krótkiej
konsolidacji na 1040 rynek ruszył do góry i jeszcze dziś sił na mały wzrost
powinno starczyć. Nastawienie mam więc póki co lekko optymistycznie, ale raz
jeszcze przypominam, że to tylko spekulacja pod odbicie wyprzedanego rynku.
Trzeba sobie przy tym zdawać sprawę z jednej rzeczy. Przy takich emocjach i
wahaniach jak na ostatnich sesjach, sytuacja na rynku zmienić może się w
każdej godzinie. Jeśli kontynuacja odbicie wyglądać będzie tak jak w dwa
ostatnie dni (czyli 10 pkt i pokazuje się ogromna podaż) to rynek może wpaść
w panikę, przebić dołek i skończyć poniżej 1000 pkt. Równie dobrze teoria o
podwójnym dnie tak podziała na fundusze, że wykorzystując odbicie na
zachodnich parkietach wyciągną nasz rynek 5% do góry. Kiedy jak kiedy, ale
dziś dopuszczam każdą możliwość, a najbardziej prawdopodobne w tej
chwili wydaje się skończenie sesji małym odbiciem. MP