Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 05.09.2002 08:42

Po wtorkowej rekordowej przecenie można było liczyć na jakieś odbicie, ale

ten ząbek (prawie kieł) był na wczoraj trochę za duży. Nie było powodów do

aż takiego wzrostu. Rynek jednak spadł już dość znacząco od ostatnich

szczytów Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif i wyprzedany coraz bardziej

korcił. Do połowy sesji było jeszcze spokojnie, ale tuż tuż po 19:00 popyt

Reklama
Reklama

zaczął dość wyraźnie przeważać, nie oddając inicjatywy już do końca sesji.

Na chwilę uwagi zasłużył prezydent Bush, który potwierdził niedawne

słowa wiceprezydenta, że atak na Irak jest kwestią czasu. Sposoby i

ustalenie terminu jego rozpoczęcia są już chyba tylko formalnością i to

niezależnie czy Amerykana znajdzie jakiś sojuszników. W przyszłym tygodniu

prezydent

Reklama
Reklama

starać się będzie o to na forum ONZ, wzywając światowych przywódców do

uznania, że Irak "stawia opór światu rozwijając bron masowej zagłady". (tak

na marginesie, to oprócz gadających głów w TV ma ktoś jakieś dowody ?).

Takie dobitne potwierdzenie zamiaru ataku natychmiast podniosło cenę ropy, a

więc posłało na plusy cały sektor z Exxon, Chevron i Schlumberger na czele.

Jednak spółką skupiającą największą uwagę był Intel. To podobnie jak Cisco,

Reklama
Reklama

wyrocznia dla Amerykańskich inwestorów. Dzisiaj po sesji spółka

zaktualizuje swoje kwartalne prognozy, ale już wczoraj budziła sporo

emocji. Kurs wzrósł pomimo złych rekomendacji. Credit Suisse First

Boston nie czekając na konferencję Intela, już wczoraj obniżył prognozy

zysku, podobnie jak Merrill Lynch, który jeszcze dość dyplomatycznymi

Reklama
Reklama

wypowiedziami Joe Osha zachęcał do sprzedaży. Dziś po sesji może być

ciekawie.

Z innych sektorów warto jeszcze wspomnieć o spółkach samochodowych (Ford,

General Motors, DaimlerChrysler), które podały dobre wynik sprzedaży

(obroty, nie zyski), które zawdzięczają zerowemu kredytowaniu, a to przy

Reklama
Reklama

okazji zostało przedłużone na kolejne miesiące. Powinno to znów podtrzymać

dobrą sprzedaż, co po części odzwierciedlą lepsze dane makro, ale spółkom

zysku to

wcale nie przynosi, a wręcz może niedługo zacząć działać na ich niekorzyść.

Po sesji AHI po małych wahaniach skończyło na zero, a jeśli chodzi o

Reklama
Reklama

Euroland, to po kontynuacji amerykańskiego wzrostu w końcówce sesji, giełdy

europejskie powinny otworzyć się dzisiaj na plusie. Z danych makro mamy

tradycyjne wnioski od bezrobotnych i ze względu na jutrzejsze bardzo ważne

dane o bezrobociu, dzisiejsza liczba wniosków mocno zyskuje na znaczeniu.

Tydzień temu była dość negatywna niespodzianka i choć Greenspan wyraźnie

ostrzegał przed słabą sytuacją na rynku pracy to zdaje się mało kto o tym

chce pamiętać. Jeśli dzisiejsze wnioski przekroczą znacznie dość wysokie

prognozy 395K, to może to rynki mocno ostudzić. Także o 14:30 poznamy, czy

faktycznie zgodnie z prognozami poziom wydajności pracy nie zostanie poddany

korekcie i wzrośnie wcześniejsze 1,1%. O 16:00 poznamy jeszcze dynamikę

zamówień w przemyśle, która ma wynieść 4,7%, po ostatnim spadku 2,4%., oraz

będzie okazja przypomnieć sobie kiepski ISM, który dzisiaj podany zostanie

dla sektora usług. Oficjalna prognoza mówi o wzroście z 53,1 do 54.0 ale

oczekiwania na parkiecie są zdecydowanie niższe.

A co u nas ? Ciekawy był wywiad prezesa Elektrimu. "Myślę, że muszą oni

(obligatariusze) dokładnie skalkulować czy scenariusz upadłości jest dla

nich korzystny bardziej niż pewna, DOŚĆ ZNACZĄCA redukcja długu. (propozycja

Elektrimu przedstawiona zostanie dzisiaj - a zaznaczony fragment po raz

kolejny sugeruje, że będzie to propozycja śmieszna). Według mojej oceny

upadłość jest scenariuszem DLA AKCJONARIUSZY zupełnie KATASTROFALNYM (to

jakby ktoś jeszcze się pytał co się stanie z kursem spółki po sądowych

rozprawach)awostka.

Na kontraktach otwarcie powinniśmy mieć na małym plusie i jak na razie

wygląda na to, że skończymy też na zielono. Wprawdzie na tak emocjonalnym

rynku sporo zależeć może od choćby któryś mało ważnych danych z rynków

zagranicznych, ale te po sporych spadkach powinny mieć nieco więcej niż

tylko wczorajszą chwilę wytchnienia. Dawałoby nam to możliwość jakiegoś

odreagowanie ostatniej dość dramatycznej przeceny. Podstaw oczywiście jak

nie było, tak dalej nie ma, ale patrząc tylko na wykresy, klawisz "K" u

SPEKULANTÓW aż sam się prosi o wciśnięcie. Indeks dotknął przecież lipcowego

dołka, a kontrakty zeszły pod opisywany przeze mnie przedwczoraj poziom 1045

i tą strefę 1025-45 (uwzględniając wahania bazy i sposób tworzenia lipcowego

dołka)

można już uznawać za obszar lipcowego dołka. Indeks.gif Kontrakty.gif

Wczoraj po krótkiej

konsolidacji na 1040 rynek ruszył do góry i jeszcze dziś sił na mały wzrost

powinno starczyć. Nastawienie mam więc póki co lekko optymistycznie, ale raz

jeszcze przypominam, że to tylko spekulacja pod odbicie wyprzedanego rynku.

Trzeba sobie przy tym zdawać sprawę z jednej rzeczy. Przy takich emocjach i

wahaniach jak na ostatnich sesjach, sytuacja na rynku zmienić może się w

każdej godzinie. Jeśli kontynuacja odbicie wyglądać będzie tak jak w dwa

ostatnie dni (czyli 10 pkt i pokazuje się ogromna podaż) to rynek może wpaść

w panikę, przebić dołek i skończyć poniżej 1000 pkt. Równie dobrze teoria o

podwójnym dnie tak podziała na fundusze, że wykorzystując odbicie na

zachodnich parkietach wyciągną nasz rynek 5% do góry. Kiedy jak kiedy, ale

dziś dopuszczam każdą możliwość, a najbardziej prawdopodobne w tej

chwili wydaje się skończenie sesji małym odbiciem. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama