Podążają one śladem kontraktów na Nasdaq, które wcześniej były 7 pkt. na plusie, teraz zyskują tylko 2 pkt. DAX z wcześniejszych +2,3% rośnie teraz o 1,6%. W podobnej skali zwyżkuje FTSE, a najwięcej zyskuje CAC, bo 2,5%. U nas największe wzrosty są udziałem Elektrimu, wycenianego na 1,6 zł, czyli blisko 10% wyżej, niż na ostatnim zamknięciu. Wczorajsze straty odrabia Softbank, zyskujący ponad 4%, dobrze sobie radzą Prokom, KGHM i Netia, rosnące o blisko 4%. Można więc zauważyć, iż największe zwyżki cen są udziałem najmocniej w ubiegłym tygodniu przecenionych walorów, co sygnalizowałoby, iż wzrost indeksu ma jedynie korekcyjny charakter.
Wiele dla przyszłej koniunktury na rynku będzie znaczyć zachowanie Pekao. Wczoraj to on głównie pociągnął rynek w górę, ale stało się to przy minimalnych obrotach. Dziś, gdy aktywność inwestorów jest znacznie większa, spółka ma kłopoty z kontynuacją wzrostów. Kosztuje 89 zł, co pozwala osiągnąć poziom, wyznaczany przez linię trzytygodniowych zniżek. Jej przełamanie otworzyłoby drogę do udanego ataku na ostatnie maksimum. Z drugiej strony od dołu mamy wsparcie przy 84,6 zł, zbiegające się z linią trendu wzrostowego, wyprowadzoną z dołka z jesieni 2000 r. Najpierw na przełomie lipca i sierpnia została ona przełamana, by w drugiej połowie ubiegłego miesiąca kurs powrócił ponad nią. Jednak stało się to przy niewielkich obrotach, więc nie można wykluczyć, że powrót ten okaże się fałszywy. Zatem obecnie kluczowe są dwa poziomy: oporu przy 89 zł i wsparcia przy 84,6 zł. Przebicie wsparcia oznaczałoby powrót do trendu spadkowego, rozpoczętego w czerwcu.