Groźba wojny wciąż jest duża i jest to istotny element ryzyka. Kolejne spółki (Oracle i JPMorgan) przedstawiły słabe prognozy zysków na III kwartał, co dodatkowo pogorszyło nastroje na dzisiejsze notowania. Dziś o 14.30 dowiemy się jak wyglądała inflacja w Stanach (CPI) - prognoza +0,2% m/m - dane może mniej istotne, choć z pewnością rynki źle przyjęłyby deflację.
Po wczorajszej nieudanej próbie zamknięcia luki bessy, dziś czeka nas spadek indeksów w Warszawie. GPW dostosuje się do złej sytuacji na rynkach światowych - pozostaje tylko kwestia skali spadków. W ostatnim czasie rodzima giełda zachowywała się zauważalnie lepiej od rynków zagranicznych, pozostaje więc nadzieja, że dziś będzie podobnie, choć spadki rzędu 2-2,5 proc. są bardzo prawdopodobne. WIG20 ma silne wsparcie w okolicy 1065 punktów i tam rynek może próbować się zatrzymać. Ewentualne odbicie w trakcie sesji nie powinno przekroczyć poziomu 1072-1075 punktów. Wydaje się, że każda próba odreagowania będzie wykorzystywana przez podaż do skracania pozycji. Gdyby sytuacja okazała się bardzo zła i indeks zszedłby na dużym obrocie poniżej 1065 punktów to znów czekałoby nas testowanie obszaru 1042-1050 punktów. Jeśli sytuacja na giełdach zachodnich, po porannej przecenie, unormuje się to w drugiej fazie sesji to na naszym rynku można liczyć na stabilizację i obronę wsparcia na 1065 pkt. O 16.00 GUS poda informacje o dynamice produkcji przemysłowej w sierpniu (oczekiwania -0,1 proc. r/r). Dane te są dla inwestorów bardzo ważne i nie pozostaną bez wpływu na końcówkę sesji jak i jutrzejsze notowania.