Znów mamy dysonans pomiędzy zachowaniem kontraktów i instrumentu bazowego. O ile już 3 kolejną sesję futures na WIG20 przebywają poniżej wrześniowego dołka, to sam indeks nadal broni kluczowego wsparcia przy 1040 pkt. Na przestrzeni ostatnich miesięcy dwukrotnie w ważnych momentach mieliśmy do czynienia z podobną sytuacją. Najpierw 19 czerwca przy przebijaniu majowego minimum i powtórnie 5 września, kiedy kontrakt przekraczał lipcowy dołek. W pierwszym przypadku było to wstępem do mocnej przeceny, w drugim wręcz przeciwnie - szybko udało się wrócić ponad przebite wsparcie, co później zaowocowało 80-pkt. ruchem w górę. Ten "pośpiech" przy przełamywaniu wsparcia można zatem interpretować dwojako. Albo kontrakty staną się dobrym prognostykiem tego, jak zachowa się rynek kasowy, albo wykazują się nadmiernym pesymizmem, za który przyjdzie zapłacić podczas najbliższych sesji (na zasadzie, że większość nie ma racji).
Sytuację komplikuje też fakt, iż na wykresie kontynuacyjnym wzrost oznacza powrót ponad wrześniowe minimum, ale na wykresie "zetek" idealnie pasuje na ruch powrotny. Zatem, w trwającej od kilku dni partii szachów, niczego jeszcze nie można przesądzić. Dlatego konieczne są zlecenia obronne, które dla długich pozycji mogą znajdować się nieco poniżej 1020 pkt., a dla krótkich w pobliżu 1050 pkt. Przekroczenie tego pierwszego poziomu stworzy możliwość przełamania 1000 pkt., drugiego - pozwoli wzrosnąć w pobliże 1100 pkt.
Krzysztof
Stępień
PARKIET