Podaż musiałaby mocniej przycisnąć, by zaczęło się coś ciekawego dziać. Sesje z końca ubiegłego tygodnia pokazały, że popyt póki co nie jest zainteresowany kupowaniem po wyższych cenach, a zadowala się utrzymywaniem kursów w strefie 1032-53 pkt.
Wyzwoleniu się podaży nie sprzyja sytuacja na giełdach Eurolandu, gdzie mamy niewielkie odbicie. W najmniejszym stopniu nie zmienia ono negatywnego obrazu tamtych indeksów, ale do tego, że bessa ma się tam bardzo dobrze, nasi inwestorzy zdążyli się przyzwyczaić. Ciekawsze jest to, iż kolejny dzień spadają rynki w Pradze i Budapeszcie, choć dziś skala zniżek jest niewielka.
U nas in minus wyróżnia się dziś BPH PBK, zniżkujący o ponad 2%, do 207,50 zł. Trzeba to wiązać z informacjami z Kredyt Banku, gdyż te banki są mocno zaangażowane w kredytowanie Stoczni Gdynia. Można przypuszczać, iż wzrost rezerw KB jest w części wynikiem zagrożenia kredytu udzielonego tej firmie. BPH PBK krótkoterminowe wsparcie ma przy 206 zł. Jego przełamanie otworzy drogę do ataku na lipcowy dołek przy 191 zł, ale patrząc na inne elementy analizy technicznej należy uwzględniać możliwość rozpoczęcia nowej fali spadków, mogącej sprowadzić kurs nawet do ubiegłorocznego dołka w okolicach 140 zł. Wczorajszą cenę utrzymuje Pekao, ale do południa nie było widać oznak większej aktywności strony popytowej. Na wykresie tworzy się czarny korpus, a układ trzech ostatnich świec przypomina gwiazdę wieczorną, zapowiadającą dalsze zniżki.