Indeks utrzymuje się bardzo blisko średnioterminowego oporu przy 1162 pkt. Do tej pory nie zostało przełamane żadne wsparcie, więc nie można powiedzieć, że zanosi się u nas na pogorszenie koniunktury. Sprzedających na ostatnich sesjach było niewielu, bo i powodów do sprzedaży nie było. Oczywiście nie oznacza to, iż podaż nie pojawi się na następnych sesjach, ale to chyba w największym stopniu będzie zależeć od rozwoju wypadków na giełdach w USA. Gdyby tam rozpoczęły się zniżki zepchnie to pewnie jeszcze bardziej w dół wskaźniki giełd Eurolandu, a wtedy ich sytuacja wyraźnie pogorszyłaby się. Na razie jest to "gdybanie", choć z racji osiągnięcia przez Nasdaq oporu przy 1322 pkt. w pewnym sensie uzasadnione. Po reakcji inwestorów z poniedziałku i wtorku w Eurolandzie widać, jak gwałtownie przebiegają spadki po nieuzasadnionych fundamentalnie zwyżkach. Niewykluczone, że coś takiego stanie się i w Stanach, co odbiłoby się na cenach naszych akcji.
Wariant optymistyczny opiera się na przełamaniu przez Nasdaq oporu przy 1322 pkt. i powrocie do wzrostów na giełdach Eurolandu. To przyczyniłoby się do pokonania przez WIG20 1162 pkt. i zmiany trendu średniookresowego na wzrostowy. Wydaje się, że prawdopodobieństwo obu scenariuszy jest po dzisiejszej sesji równe, choć moje subiektywne wrażenie z sesji tego tygodnia nie jest dobre i przekonuje mnie do tego, że WIG20 podda się korekcie i spadnie przynajmniej do 1100 pkt., choć nadal nie wykluczam odbicia od 1162 pkt. i w następnych tygodniach udanego ataku na dolne ograniczenie trendu bocznego przy 1040 pkt.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu