niewiele się zmieniła (77,6 wobec 77,2). Nie tego oczekiwano na Wall Street,
a w przedświątecznym okresie dane o "konsumencie" są teraz w centrum uwagi.
Jutro kolejne.
Początkowo na dane o PKB nasz rynek zareagował wzrostem, ale gdy inwestorzy
zobaczyli odwrót na światowych giełdach, bardzo szybko kontrolę przejęła
podaż. Przebicie lokalnych minimów najpierw na kontraktach, nieco później na
indeksie, przyspieszyło wyprzedaż przez techników. Zakończenie blisko
minimów nie wróży nic dobrego na jutrzejszą sesję, choć oczywiście nie ma co
jeszcze dramatyzować. 18 pkt spadku i 13 pkt spadku indeksu przy ostatniej
fali wzrostowej to zaledwie mini-korekta. Miejsce na bezbolesny spadek jest
tak naprawdę aż w okolice 1200 pkt.
Warto zwrócić dziś uwagę na rozgrywki na naszych największych spółkach. Od
kilku sesji większość obrotu robi TPS i PEO. Te spółki niemal całą sesję
generowały ponad połowę dużych obrotów. Zachowanie jednak było dzisiaj
diametralnie inne. TPS na ogromnym obrocie po jedynie chwilowym podniesieniu
kursu była już systematycznie sypana, a zupełnie odwrotnie zachowywał się
PEO. Takiej wyraźnej rozbieżności w ocenie największych spółek do tej pory
nie było.
Sesję należy uznać jako sygnał ostrzegawczy dla wszystkich bezkrytycznie
widzących jedynie hossę. Duzi gracze (przykład TPS - PEO, ostatnie
wyprzedaże PKN przez BoNY) zaczynają na tych poz