Mimo spadków tydzień zakończył się wzrostem, już ósmym z rzędu. Technicznie wszystkie trzy indeksy znajdują się nadal blisko górnych linii półtoramiesięcznych kanałów wzrostowych. To cały czas rodzi możliwość wystąpienia wyraźniejszej korekty spadkowej (dolne linie znajdują się od 4% do 7% poniżej obecnych poziomów). Potrzebny jest tylko pretekst. Mogą być nim ostrzeżenia spółek o wynikach czwartego kwartału. Może też nim być dzisiejszy indeks aktywności sektora wytwórczego, o ile okaże się gorszy od oczekiwań rynku.

Zakończenie w USA nie powinno mieć istotnego wpływu na nasz rynek - w piątek spadki były niewielkie a dzisiaj w przypadku amerykańskich kontraktów widać już silne oczekiwania na powrót do wzrostów. Większego wpływu na dzisiejszą sesję nie powinny mieć też opublikowane w piątek dobre dane dotyczące deficytu obrotów bieżących. Dobitnie pokazał to fiksing zamknięcia, podczas którego dane zostały wykorzystane przez duży kapitał do skrócenia pozycji (duża podaż na PKN, Prokomie, TPSA). Na wykresie indeksu uformowała się wysoka czarna świeca w kształcie marubozu (bez ceni). Spadek został potwierdzony obrotami (skok o ponad 50%). Wskaźniki techniczne w większości przypadków zachowały się negatywnie. Oscylator stochastyczny po przecięciu linii sygnalnej wybił się ze strefy wykupienia a MACD zawrócił w dół na poziomie szczytu sprzed miesiąca. Generalnie sesja pokazała, że duży kapitał nie jest obecnie zainteresowany w dalszym ciągnięciu rynku w górę. W takiej sytuacji na najbliższych sesjach można spodziewać się przedłużenia rozpoczętej w piątek korekty spadkowej. Pierwsze istotne wsparcie to 1200 pkt. Korekta może być jednak nieco głębsza i sięgnąć strefy 1185 - 1190 pkt (tutaj znajduje się lokalny szczyt z 4 listopada, połowa białej świecy z 21 listopada oraz 50% zniesienia ostatniej fali wzrostowej).