miało to wcale tak negatywnego wpływu na rynek. Po pierwsze właśnie dlatego,
że wszyscy już tego oczekiwali, a po drugie że jeszcze nie zostało ogłoszone
oficjalne bankructwo. Mimo, że jest to nieuniknione a wartość spółki jest
już mało znacząca, to jednak tak jak we wszystkich poprzednich przypadkach
dopiero nagłówek mówiący o bankructwie tak dużej firmy działa na szeroką
publiczność. Spadali oczywiście dostawcy tych linii - Boeing, United
Technology, Honeywell. Rosły akcje konkurencji, która ma skorzystać na
kiepskiej sytuacji United i posługując się tym przykładem obniżyć
pensje/koszty większości pracowników.
Po sesji wszyscy patrzyli na Intela. Spółka podniosła prognozy na IV
kwartał. Zamiast 6,5-6,9 mld obrotu będzie 6,8-7,0 mld. Jest więc szansa, że
przynajmniej nie rozczaruje rynku, choć rozczarowująca była sama konferencja
Intela, po której zniknęły plusy z posesyjnego AHI, a sama spółka ledwo co
skończyła notowania wzrostem niecały 1%. Kontrakty w tej chwili na małych
plusach, mimo kolejnych spadków w Azji.
Zarówno u nas, jak i na rynku europejskim nikt nie ucieszy się z przebiegu
amerykańskiej sesji. Część spadku indeksy już zdyskontowały, ale powinny
zacząć na małych minusach. Wyjątkiem może być Dax, który zakończył prawie
3% spadkiem. Dla nas to bardzo dobry układ. Zresztą często ostatnio dopiero
po zakończeniu naszej sesji ten indeks słabnie (jeśli słabnie). Rysując linie po dołkach z tego
tygodnia mamy tutaj dolne ograniczenie formacji diamentu. Dzisiejsze wybicie
na sporym obrocie dałoby fatalny obraz rynku na przyszły tydzień. Z początku
jednak najlepiej wyłączyć monitory i poczekać do 10:15. Często bowiem
kontrakty naruszają takie wsparcia i później mamy pułapkę. Formacje na
intraday nie sprawdzają się tak dokładnie, jak na wykresach dziennych, gdzie
jest zdecydowanie mniej emocjo i przypadkowości. Bezsprzecznie jednak
formacja diamentu, rozszerzającego się trójkąta, czy pokazywanego wczoraj
choćby klina, z punktu widzenia AT powinna być interpretowana negatywnie.
Kontrakty.gif Indeks.gif
W USA wprawdzie po tylu dniach spadków powinna na rynek nadejść jakaś
korekta. Od szczytu indeksy sporo już spadły, a nadzieja jeszcze z rynku nie
wyparowała. Powinno zaraz zacząć się łapanie dołka. Dzisiaj jednak nie
postawiłbym na to złamanego centa, ze względu na weekendowe oświadczenie
Iraku w kwestii posiadanej broni. Można już powiedzieć, że Irak do niczego
się nie przyzna, a USA mocno agresywnie na to zareaguje. Co z tego wyniknie
do końca nie wiadomo, ale w poniedziałek mamy zapewne wzrost kursów ropy i
nieprzyjemną atmosferę na giełdowym parkiecie. W takich perspektywach
inwestorzy będą raczej woleli się pozbyć akcji, a zarówno nasz, jak i
europejski rynek nie będzie wcale skłonny do jakiś wzrostów. Oczywiście
rodzime fundusze wykreować mogą dowolną sesję, ale wspomniany czynnik, jak i
analiza techniczna nie wróżą dzisiaj nic dobrego. Za optymistyczne uznałbym
na dzisiaj już nawet pozostanie w stabilizacji na wczorajszym poziomie. MP