Przez większość okresu byki dzielnie broniły się przed głębszą przeceną, co czyniło nasz rynek stosunkowo mocnym, biorąc pod uwagę pogorszenie atmosfery na giełdach Eurolandu i w USA. Siła ta była jednak tylko pozorna, gdyż choć indeksowi udawało się utrzymywać w niewielkiej stabilizacji, to już od środy dobrze widoczna stała się rosnąca presja niedźwiedzi. Taką bowiem oznaką były chociażby coraz niżej położone korpusy i ich górne cienie świadczące o coraz aktywniejszym oporze sprzedających.

Rysującą się tym samym zmianę układu sił na rynku potwierdziło zamknięcie tygodnia, przynosząc większy spadek i najdłuższą od miesiąca czarną świecę. Z trudem udało się wprawdzie obronić dolną granicę horyzontu na wysokości ok. 1219 pkt., ale nie jest to powód do optymizmu tym bardzie, iż poza powyższymi elementami także inne przesłanki potwierdzają słabnięcie rynku zwiększając tym samym groźbę wybicia dołem. Jedną z nich jest sytuacja w ujęciu tygodniowym, na którym powstała ostatnio świeca o niewielkim położonym na dole korpusie i z długim górnym cieniem. Jest to więc klasyczna formacja spadającej gwiazdy zapowiadająca odwrócenie trendu wzrostowego. Kolejnym negatywnym elementem jest pogarszający się układ wskaźników. MACD bez większych problemów zszedł do średniej i przygotowuje się do ataku na ten poziom. Przełamanie będzie ważnym sygnałem zapowiadającym pogorszenie koniunktury w krótkim okresie. Słabnie także ROC, który pozostaje wprawdzie w strefie dodatniej, ale w ostatnich dniach zdecydowanie kieruje się w dół, co wkrótce może zakończyć się testem linii równowagi. Fatalnie wygląda RSI, który nie dość, że dał sygnał sprzedaży wybijając się z obszaru wykupienia, to jeszcze powstała na min wyraźna negatywna dywergencja zwiększająca wagę niekorzystnych wskazań i a tym samym ryzyko dalszego osłabienia.