Podobnie jak do spadku tak i do odbicia bardzo ważnych powodów nie było. Informacji ze spółek nie było wiele, miały charakter mieszany - niższa prognoza przychodów Nokii, potwierdzenie prognozy sprzedaży przez Amazon, wyższa prognoza Maxtor (producent stacji dysków). Z danych makro opublikowany został tylko jeden wskaźnik - zapasy na poziomie hurtowym spadły w październiku o 0,3% (oczekiwano wzrostu o 0,2%). Wczoraj odbyło się też posiedzenie FOMC. Żadnych zmian w wysokości stóp oczywiście nie było. Komunikat po posiedzeniu był dość lakoniczny - nie ma ryzyka wzrostu inflacji, jest niebezpieczeństwo osłabienia aktywności gospodarczej. Po sesji nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło - Xilinx podwyższył jedynie nieco prognozę przychodów na czwarty kwartał. Na szerokim rynku żadnej reakcji to nie wywołało - AHI spadło o 0,1%.
Wzrosty za oceanem najprawdopodobniej w niewielkim stopniu pomogą naszemu rynkowi. Przebieg wczorajszej sesji ma bowiem dosyć pesymistyczną wymowę. Zniżka miała miejsce przy dość wysokich obrotach (najwyższe od 26 listopada) a podaż koncentrowała się na dużych spółkach, będących liderami całej fali wzrostowej - KGHM i TPSA. Jednocześnie WIG20 przełamał linię dwumiesięcznego trendu otwierając niewielką lukę bessy: 1208 - 1209 pkt. Tym samym szanse na utrzymanie dobrej koniunktury w najbliższym czasie zdecydowanie się zmniejszyły. Nawet w optymistycznym scenariuszu zakładającym, że spadki dobiegają końca można przypuszczać, że indeks jeszcze nieco spadnie. Pierwsze istotne wsparcie to połowa białej świecy z 21 listopada - 1180 pkt. Najważniejsza w krótkim terminie jest jednak luka hossy: 1163 - 1169 pkt. Szanse trwałego powrotu ponad 1200 pkt na najbliższych sesjach nie są duże - wczorajsze obroty były zbyt duże. W takiej sytuacji najbliższe dni mogą przynieść niewielkie (ze względu na bliskość wsparć) oscylacje indeksu poniżej poziomu 1200 pkt. Prawdopodobieństwo wzrostów w średnim terminie, moim zdaniem, wciąż jest wysokie.