Obroty podobnie jak na ostatnich kilku sesjach były niskie, choć w porównaniu z poniedziałkiem minimalnie wzrosły. Istotnych informacji ze spółek właściwie nie było. Z danych makro indeks nastrojów konsumenckich (instytutu Conference Board) był gorszy od oczekiwań. W przyszłym tygodniu pierwsze spółki będą publikować wyniki za czwarty kwartał. Dzisiaj natomiast kilka wskaźników makro. Najistotniejsze będą dane dotyczące aktywności sektora wytwórczego.

Zamknięcie w USA nie będzie mieć wpływu na nasz rynek. Najprawdopodobniej poddamy się atmosferze panującej na rynkach Eurolandu. A tam dzisiejsza sesja powinna mieć spokojny charakter. W takiej sytuacji u nas wahania nie powinny być duże. WIG20 przez większą część dnia powinien notować jednak wzrost. Ponieważ do końca tygodnia pozostają tylko dwie sesje dzisiaj rynek może wykazywać relatywnie niską aktywność (obroty powinny być jednak wyższe niż na ostatnich sesjach grudnia). W krótkim terminie rozwój koniunktury w największej mierze zależeć będzie od tendencji na rynku amerykańskim. Jeżeli obawy o wojnę w Iraku zejdą tam na dalszy plan rynki będą zwyżkować. Efekt stycznia na naszym rynku powinien mieć miejsce. Kwestią otwartą jest jednak, w którym momencie się zacznie. Sytuacja techniczna rynku jest obecnie właściwie neutralna. Na ostatnich sesjach WIG20 opuścił górą miesięczny kanał spadkowy. Wagę tego ruchu obniżają jednak niskie obroty. Tak czy inaczej to pewien pozytyw. Zachowanie wskaźników stwarza szansę co najmniej na stabilizację notowań - MACD wyhamował spadek nieco poniżej poziomu zerowego a oscylator stochastyczny utrzymuje sygnał kupna. Pokonanie tej strefy będzie pierwszym sygnałem świadczącym o możliwości mocniejszego ruchu w górę. Obecnie indeks utknął przed pierwszymi oporami, zlokalizowanymi w strefie 1177 - 1182 pkt. Najważniejszy dla średnioterminowych perspektyw będzie dopiero test 1200 pkt. Pokonanie tego poziomu najprawdopodobniej oznaczać będzie rozpoczęcie efektu stycznia.