Jeśli w eurolandzie utrzyma się notowana na początku sesji poprawa koniunktury to i u nas powinien wystąpić niewielki wzrost. Jeśli jednak tam nastroje będą słabe to znów przeważy podaż. Trzeba przyznać, że po ostatnich sesjach tak u nas, jak i na świecie, to sprzedający są w bardziej komfortowej sytuacji. WIG20 przełamał ważne wsparcie przy 1208 pkt., co otwiera mu drogę do udanego ataku na lukę hossy 1177-96 pkt. Nasdaq w piątek utworzył obszerną lukę bessy, co może być sygnałem trwałego pogorszenia koniunktury. Na indeksach eurolandu powróciło zagrożenie przełamaniem ubiegłorocznych dołków. Wyniki amerykańskich spółek nie zachwyciły, przedstawione prognozy rozczarowały, powróciły obawy o wybuch wojny w Iraku, dane makro z gospodarki USA są bardzo niepokojące. To nie sprzyja angażowaniu się w akcje.

Dlatego dziś najważniejsze będą obroty. Ich wzrost w dalszej części notowań będzie sygnałem rosnącej podaży, co zwiększać będzie szanse na dotarcie WIG20 do 1177 pkt. Niska aktywność inwestorów będzie oznaczać, że przyjęli oni postawę wyczekiwania i uznają, iż sytuacja na światowych giełdach nie jest jeszcze jednoznaczna.

Spółki z WIG20 podzieliły się na trzy główne grupy. Te, które pokonały listopadowy szczyt (głównie informatyka), powinny być najsilniejsze. Te, które pozostają od kilku tygodni w trendach bocznych (głownie banki), powinny poruszać się zgodnie z indeksem. A te, które utrzymują się w trendach spadkowych (Agora, TP SA), będą napędzać ewentualną przecenę. Średnie spółki na razie nie powinny ucierpieć, ale też trudno liczyć na dalszą aprecjację ich cen.