Wyznaczają go poziomy 1100 i 1135 pkt. i trudno określić, czy dziś dojdzie do jego opuszczenia. Przekroczenie którejś z wymienionych wartości spowodowałoby mocniejszy ruch i wyrwałoby rynek z coraz większego marazmu. Początkowy wzrost odbywał się przy niewielkich obrotach, które wyniosły 15 mln zł. W największym stopniu przyczyniły się do niego akcje Softbanku, zyskujące blisko 4%. Znacząco, bo o blisko 3% wzrastał też BZ WBK. W przypadku pozostałych spółek z WIG20 zmiany cen były niewielkie.

Na giełdach eurolandu nastroje są dość zróżnicowane. O ile prawie nie uczestniczący w odbiciu z końca ubiegłego tygodnia FTSE100 rośnie o ponad 2,5%, to CAC i DAX zyskują symbolicznie po 0,5%. Nie pomogły tym rynkom wyraźnie lepsze od oczekiwań wskaźniki aktywności gospodarczej PMI za styczeń. Inwestorzy zwrócili raczej uwagę na to, że wciąż pozostawały one poniżej bariery 50 pkt., czyli wskazywały na brak rozwoju, a nie patrzyli na to, że przekroczyły one prognozy.

Źródła niepewności można też upatrywać w tragedii promu Columbia. Nie chodzi o sam aspekt ekonomiczny tego faktu, bo można to różnie interpretować, ale niewiadomą w postaci tego, jak zareagują inwestorzy w USA. Na razie kontrakty na amerykańskie indeksy są na niewielkich plusach.

Z pewnym optymizmem rynki będą oczekiwać na publikację styczniowego indeksu ISM w USA. Ma on zostać podany o 16.00. Oczekuje się niewielkiego spadku, ale utrzymania się wskaźnika powyżej poziomu 50 pkt. Nadzieje na to wzmocnił piątkowy bardzo dobry odczyt indeksu Chicago PMI. Jednak nie zawsze jego wartość pozwala trafnie przewidywać wartość ISM. Tak na przykład było w listopadzie, gdzie Chicago PMI mocno poszedł w górę, a ISM był słaby i jego wartość wzrosła mocniej dopiero w następnym miesiącu.