Trwająca stabilizacja nie jest na pewno przejawem siły kupujących. Ich pozycja została przed południem mocno naruszona, a ten okres notowań w najmniejszym stopniu jej nie poprawił.

Po rynkach eurolandu przetoczyły się decyzje banków centralnych. Najpierw Bank Anglii nieoczekiwanie obniżył stopy o 25 pkt. bazowych do najniższego poziomu od 1955 r., potem ECB pozostawił stopy na niezmienionym poziomie. O ile ta pierwsza decyzja lekko poprawiła notowania w Londynie, to ta druga popchnęła DAX-a ponownie w dół. Nie wydaje się jednak, aby ta nieoczekiwana obniżka w Anglii mogła coś zmienić na dłużej na rynkach. Jest ona jedynie kolejnym potwierdzeniem, że perspektywy światowej gospodarki wcale nie wyglądają dobrze. Co gorsza, wyglądają źle i dlatego potrzebne są tak nadzwyczajne działania. Uzasadnione jest więc oczekiwanie, że w dłuższej perspektywie czasu cięcie stóp w Anglii odbije się niekorzystnie na poziomie indeksów.

W odpowiedzi właśnie teraz WIG20 przebija się przez wsparcie przy 1094 pkt. To otwiera mu drogę do poziomu kolejnej luki w strefie 1061-75 pkt., a w dalszej perspektywie do ubiegłorocznego minimum przy 1040 pkt. Patrząc na determinację sprzedających w dniu dzisiejszym trudno spodziewać się, aby spadkowa tendencja miała w najbliższym czasie odwrócić się. Niedawno pisałem o analogii obecnej sytuacji na rynku z tą z czerwca i lipca. Takie sesje jak dzisiejsza potwierdzają słuszność takiej diagnozy. Wynika z niej, że w kolejnych tygodniach WIG20 prowadzony w dół przez banki osiągnie trzycyfrowy poziom. Ale nie wybiegajmy zbytnio w przyszłość. Na razie niedźwiedzie powinny zadowolić się zamknięciem poniżej 1094 pkt., co zapowiadać będzie dalsze zniżki.