Dotrwaliśmy tak do danych makro, które były na dzisiaj głównym wydarzeniem
dnia. Dane okazały się bardzo dobre, choć bardziej pod kątem propagandowym,
niż ekonomicznym. I nie chodzi tutaj o tradycyjny podział spadku miejsc
pracy w przemyśle (choć nie udało się tego kolejny miesiąc uniknąć) i wzrost
zatrudnienia w szeroko rozumianej administracji rządowej. Struktura nowych
miejsc pracy była zadowalająca, ale wcale nie musi być z tego powodu
euforii. Dochodzi bowiem rewizja danych za poprzedni miesiąc, oraz fakt, że
część tego "wzrostu" to nie nowe miejsca pracy, ale fakt, że na święta nie
było zatrudniania tak dużej liczby pracowników. Dane o liczbie nowych miejsc
pracy za ostatnie dwa miesiące pokazywały duże spadki, choć pewnie jeśli nie
uwzględniać zmian sezonowych, dzięki którym dane w tych miesiącach są
zaniżane, okazałoby się, że aż takich spadków wtedy nie było. Skoro nie było
zatrudniania na święta, to nie było też zwolnień w styczniu. To pokazały
dzisiejsze świetne dane, co nie jest tak naprawdę faktycznym zwiększeniem
miejsc pracy, ale korektą związaną czynnikami sezonowymi (brakiem zwyczajowo
występujących miejsc pracy na święta, po których następuje fala zwolnień).
To samo jeśli chodzi o mocny spadek stopy bezrobocia. Tutaj zamiast 6,0%
było 5,7% i tak jak podejrzewałem, po prostu zmieniono sposób obliczania
tych danych i przekreśla to nie tylko możliwość rzetelnego porównywania do
poprzednich miesięcy, ale też do rynkefekt poprawy
nastrojów wśród konsumentów już jest korzystny dla gospodarki, bo właśnie
słabość rynku pracy jest poza Irakiem głównym czynnikiem powstrzymującym
Amerykanów przed otwarciem swoich portfeli.
Po tych dużo lepszych od prognoz danych wszystkie rynki wyrwały do góry i
nasze kontrakty oczywiście pierwsze. Przebiliśmy szczyt, poszło trochę
stopów i mieliśmy już 1089 pkt. Przed otwarciem w USA byki poprawiły jeszcze
maks. o 1 pkt. Później to już tylko rozczarowanie brakiem euforii w USA i
zamknięcie w połowie rozpiętości sesji, co jeszcze mocniej podkreśla
niezdecydowanie rynku.
Ogólnie sesja wyglądała nieźle, tyle tylko, że pierwsza jej część to
naturalne odreagowanie wyprzedanego rynku, a druga to fala wzrostowa
bardziej dzięki sytuacji na rynkach zagranicznych, niż powrotowi optymizmu
na nasz rynek. Do tego obroty ponad dwukrotnie niższe od towarzyszących
wczorajszej przecenie, a np. KGHM sypana dalej bez żadnych zahamowań i
litości. Na poniedziałek koniunktura zależy od reakcji USA, komentarzy w
związku z powrotem Hansa Blixa i Mohameda ElBaradei do Iraku, związanych z
tym porannych nastrojów na rynkach zagranicznych i tego co Kamil napisze w
Weekendowej ;-) Kontrakty01.gif Indeks01.gif MP