Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 07.02.2003 15:32

Zaczęliśmy wzrostem na 1078 pkt., ale bez testu wczorajszego minimum się nie

odbyło. Tradycyjnie przez pierwszą godzinę naśladowaliśmy niemiecki Dax, a

że Deutsche Bank podał słabiutkie wyniki, to po spokojnym początku

rozpoczęła się tam wyprzedaż. Wtedy właśnie wyrównaliśmy minimum na 1073

pkt. i przeszliśmy do kolejnej tradycji, czyli otwarcia na rynku akcji,

Reklama
Reklama

któremu przez pierwsze minuty towarzyszy znikomy obrót. Kiedyś to właśnie

pierwsze minuty były najbardziej emocjonujące, a teraz każdy czeka i chce

zobaczyć, co reszta myśli o rynku.

Błyskawiczne odrobienie strat na największych spółkach pozwoliło wrócić

indeksowi na plusy, ale towarzyszące temu obroty jasno pokazywały, że z tego

ruchu nic większego się nie urodzi. Zresztą właśnie taką opinię rynku

Reklama
Reklama

terminowego dobrze było widać na ofertach sprzedaży powyżej 1080 pkt., które

w wielu momentach sesji przekraczały w sumie na najbliższych ofertach nawet

1000 szt. Podobnie było na akcjach, gdzie nikt nie miał zamiaru walczyć

dzisiaj z podażą. W efekcie weszliśmy w stabilizację na 1094 na indeksie i

15 pkt. niżej na kontraktach. Tutaj wszyscy czekali na amerykańskie dane z

rynku pracy.

Reklama
Reklama

Nuda wyjątkowo się przedłużała, a jedyną rozrywką były transakcje BRE Banku,

który podpisał umowy z firmami TCF i Polsat Media, dzięki którym w czerwcu i

wrześniu sprzeda akcje Elektrimu po 7,5 pln. Niezależnie od ceny (kwestia

mniejszej straty) to bardzo dobra wiadomość dla BRE, który w ten sposób

dotrzymuje obietnic wychodzenia z ryzykownych inwestycji. Zmniejsza to

Reklama
Reklama

niepewność co do samej spółki, która właśnie takimi transakcjami psuła sobie

nie tylko bilans, ale też reputacje. Akcje BRE rosły dzięki temu 5-7%, a

Elektrim zawieszony był natychmiast na górnych widełkach, choć później już

takiej euforii nie było. Inwestorzy chyba trochę otrzeźwieli i zrozumieli,

że wypowiedzi prezesa zachęcające do kupna akcji ("Polsat nie wyklucza

Reklama
Reklama

zakupu akcji") brzmią conajmniej podejrzanie i zaczęli realizować zyski.

Pamiętamy jak BRE obiecywał to samo, szukając w ten sposób jedynie wyjścia z

inwestycji. Na koniec dnia strata z tej korekty została odrobiona, a

przyszłością Elektrimu nie zamierzam się zajmować, przynajmniej do czasu

powrotu do WIG20 (sic).

Reklama
Reklama

Dotrwaliśmy tak do danych makro, które były na dzisiaj głównym wydarzeniem

dnia. Dane okazały się bardzo dobre, choć bardziej pod kątem propagandowym,

niż ekonomicznym. I nie chodzi tutaj o tradycyjny podział spadku miejsc

pracy w przemyśle (choć nie udało się tego kolejny miesiąc uniknąć) i wzrost

zatrudnienia w szeroko rozumianej administracji rządowej. Struktura nowych

miejsc pracy była zadowalająca, ale wcale nie musi być z tego powodu

euforii. Dochodzi bowiem rewizja danych za poprzedni miesiąc, oraz fakt, że

część tego "wzrostu" to nie nowe miejsca pracy, ale fakt, że na święta nie

było zatrudniania tak dużej liczby pracowników. Dane o liczbie nowych miejsc

pracy za ostatnie dwa miesiące pokazywały duże spadki, choć pewnie jeśli nie

uwzględniać zmian sezonowych, dzięki którym dane w tych miesiącach są

zaniżane, okazałoby się, że aż takich spadków wtedy nie było. Skoro nie było

zatrudniania na święta, to nie było też zwolnień w styczniu. To pokazały

dzisiejsze świetne dane, co nie jest tak naprawdę faktycznym zwiększeniem

miejsc pracy, ale korektą związaną czynnikami sezonowymi (brakiem zwyczajowo

występujących miejsc pracy na święta, po których następuje fala zwolnień).

To samo jeśli chodzi o mocny spadek stopy bezrobocia. Tutaj zamiast 6,0%

było 5,7% i tak jak podejrzewałem, po prostu zmieniono sposób obliczania

tych danych i przekreśla to nie tylko możliwość rzetelnego porównywania do

poprzednich miesięcy, ale też do rynkefekt poprawy

nastrojów wśród konsumentów już jest korzystny dla gospodarki, bo właśnie

słabość rynku pracy jest poza Irakiem głównym czynnikiem powstrzymującym

Amerykanów przed otwarciem swoich portfeli.

Po tych dużo lepszych od prognoz danych wszystkie rynki wyrwały do góry i

nasze kontrakty oczywiście pierwsze. Przebiliśmy szczyt, poszło trochę

stopów i mieliśmy już 1089 pkt. Przed otwarciem w USA byki poprawiły jeszcze

maks. o 1 pkt. Później to już tylko rozczarowanie brakiem euforii w USA i

zamknięcie w połowie rozpiętości sesji, co jeszcze mocniej podkreśla

niezdecydowanie rynku.

Ogólnie sesja wyglądała nieźle, tyle tylko, że pierwsza jej część to

naturalne odreagowanie wyprzedanego rynku, a druga to fala wzrostowa

bardziej dzięki sytuacji na rynkach zagranicznych, niż powrotowi optymizmu

na nasz rynek. Do tego obroty ponad dwukrotnie niższe od towarzyszących

wczorajszej przecenie, a np. KGHM sypana dalej bez żadnych zahamowań i

litości. Na poniedziałek koniunktura zależy od reakcji USA, komentarzy w

związku z powrotem Hansa Blixa i Mohameda ElBaradei do Iraku, związanych z

tym porannych nastrojów na rynkach zagranicznych i tego co Kamil napisze w

Weekendowej ;-) Kontrakty01.gif Indeks01.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama