tygodniu Grecja, która jako przewodniczący obecnie UE zaproponowała zwołanie
szczytu przywódców państw-członków organizacji. Kanclerz Niemiec natychmiast
zgodził się na takie spotkanie.
Czas chyba najwyższy na słowo o Kołodce. Minister to najbardziej medialny,
choć paradoksalnie przez te media najbardziej nielubiany. Nie mam zwyczaju
wchodzić w tłum krytyków i ... kopać leżącego, ale działania Kołodki wobec
rynku walutowego są w mojej ocenie po prostu żałosne. Wczoraj Kołodko
potwierdził, że "rząd będzie interweniował na rynku walutowym, ale odmówił
ujawnienia szczegółów.....Naszym celem jest pozyskanie środków na obsługę
długu publicznego jak najtaniej, wobec tego kupimy we właściwym czasie, we
właściwej strukturze walutowej i we właściwym miejscu tyle, ile zechcemy i
na ten temat rynek będzie poinformowany w odpowiedniej formie i odpowiednim
czasie". Panie Ministrze, do cholery, inwestorów na rynku walutowym tak
traktować po prostu nie wolno, a marzenia o gospodarce centralnie sterowanej
powinny pozostać w poprzedniej epoce. Tak samo jak żaden minister finansów
nie ożywił gospodarki podwyżkami podatków, tak samo interwencje na rynku
walutowym nie leżą w jego gestii. Czego to jednak nie robi się dla .... no
właśnie nie wiem czego. Ambicja by nie dopuścić do spadku złotówki poniżej
poziomu, na którym Minfin zalecał kupno, najwyraźniej przesłania szkodye wokół prywatyzacji PZU. Punkt
kulminacyjny to - publikacja planów reformy finansów po unijnym referendum
(choć miało być w styczniu). Ja zaczynam się już bać, choć na pewno nie
omieszkam ewentualnie zasłużenie pochwalić.
Póki co zagraniczni inwestorzy przerwali na razie odpływ z naszego
giełdowego rynku. Po ostatnich przecenach trochę za późno na wysypanie
kolejnych akcji, bo i poziomy mało satysfakcjonujące (wytrzymam,
wytrzymam....), a do tego popytu na rynku jak na lekarstwo. Zaczęło się więc
podbieranie papierów i podejrzewam, że BoNY zwiększający udział w PKM ( z
12,18 do 13,05% ) nie jest wyjątkiem na tych poziomach. Zresztą ostatnią
wyprzedaż ze strony największych funduszy ktoś musiał przecież odebrać. Choć
zagranica sparzyła się u nas nie raz i mit o "bezpiecznych akcjach" z
udziałem zagranicy pozostaje tylko mitem, to jednak powyższa wiadomość
powinna nieco Prokom wzmocnić. Jeśli chodzi o pozostałe spółki to także
pomocną dłoń otrzymał na dzisiaj BRE, któremu KPWiG pozwoliła na przejęcie
13,6% Elektrimu (akcje Jakubasa i Opary). Cel oczywiście znany - wraz ze
swoim pakietem 21,6% wszystko pójdzie do Polsatu. Nie zmienia to za wiele,
ale wchodzimy na kolejny schodek do sfinalizowania transakcji.
Dzisiaj znowu wracamy do tematu wyników spółek, choć tym razem już nie tylko
amerykańskich. Dzisiaj długo oczekiwane wyniki poda PEO. Temat prognoz
wyników pojawiał się wielokrotnie i chyba bezcelowe jest przypominanie
całego serialu obniżania prognoz. Teraz najważniejsza jest ta oficjalna -
bank szacuje zysk za 2002 r. na poziomie 800 mln. Ta informacja ostatnio
zdjęła z rynku niepewność i pozwoliła na odbicie kursu akcji. Wyniki podane
zostaną najprawdopodobniej po sesji i wszystko co powyżej 800 mln zostanie
przyjęte dobrze. Reakcja będzie zapewne trochę utrudniona, bo zarząd wycofał
się na razie z publikowania prognoz finansowych, a to przecież dla
inwestorów giełdowych jest najważniejsza wskazówka. Byki powiedzą, że
przynajmniej złymi prognozami się rynku teraz nie wystraszy, ale takie
zaniechanie publikacji wprowadza na rynek element niepewności, który będzie
tylko akcjom szkodzić. Ważny będzie także poziom rezerw, co
natychmiast zostanie przełożone odpowiednio na pozostałe banki. Do tej pory
wszyscy mocno rozczarowali, więc optymistą być nie można. Pozostaje jednak
pytanie czy rynek zdyskontował już tak słabe wyniki ? Moim zdaniem akurat w
przypadku publikacji PEO, ze względu na wcześniejsze prawdopodobnie dość
dokładne przecieki, przejdzie to bez większego echa.
Jeśli chodzi o wyniki zagranicznych spółek, to przed południem wyniki
publikuje BP i to mogłoby jakoś ruszyć rynkiem, ale gwóźdź programu to
posesyjne amerykańskie publikacje Prudential i Applied Materials. Wiem, że
większość inwestorów jest już znudzona tymi wynikami spółek i wpływ na
szeroki
rynek jest coraz mniejszy, ale warto zerknąć na dzisiejsze AHI bo to,
niezależnie od sesji w USA, może ustawić całą środową sesję.
Z kolei dzisiejszą, niestety już tylko amerykańską sesję (naszą środową),
ustawi A. Greenspan, przemawiający ("zeznający") dziś przed Kongresem w
Waszyngtonie. Nie
ma co oczekiwać cudów - przy obecnych zawirowaniach w całej światowej
gospodarce prognozy ekonomiczne, lub nawet tylko ocena bieżącej sytuacji,
jest zajęciem conajmniej karkołomnym i wcale nie dziwi brak jasnych
prognoz/ocen gospodarki przedstawianych od kilku miesięcy przez Greenspana.
Do zawirowania w
gospodarkach dochodzi przecież jeszcze niepewność związana z wojną w Iraku.
Istna mieszanka wybuchowa, nie tylko dla giełdowych inwestorów. Nie dowiemy
się więc zapewne nic nowego, choć tak jak ostatnio, Greenspan będzie bardzo
się staróbach
ratowania rynku dały wystarczającą nauczkę.
Początek sesji w Eurolandzie powinien być na plusach. Podciągnięcie
amerykańskiego rynku w końcówce sesji rozbudza optymizm, a do tego obecne
notowania kontraktów to SP +2 NQ +4,5. Gdy nasz rynek kończył sesję, Dax.gif broniący dołek był
w pobliżu swojego późniejszego zamknięcia, a USA krążyły wokół zera. Biorąc
pod uwagę, że Amerykanie skończyli wyżej, a Niemcy odrabiać będą z rana
około 20 pkt., to wraz z plusami na amerykańskich kontraktach mamy otwarcie
naszego rynku parę punktów do góry. Najbliższym oporem na kontraktach
pozostają ostatnie szczyty na 1104-06 Kontrakty.gif Indeks.gif i tej
bariery na początek nie przekroczymy. Dalej to zależy już nie tylko od
Eurolandu, ale głównie od obrotu na naszym rynku. Jeśli będziemy na plusach,
a widać będzie wyraźne zwiększenie aktywności, to możemy rozpocząć marsz
nawet ku ostatnim lukom bessy. Dalej byłby to ruch w ramach omawianego
wcześniej trójkąta Wykres1.gif MP