Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 11.02.2003 07:31

Jeśli ktokolwiek spytany dziś przed sesją o reakcję na zezwolenie Iraku na

loty samolotów wywiadowczych na całym terytorium Iraku potrafiłby udzielić

odpowiedzi, to bez wątpienia byłoby to zgadywanie. Z jednej strony bowiem,

takie pozwolenie, patrząc na reakcję rynku z ostatnich tygodni, mogłoby

spowodować obawy, że jest to kolejne ustępstwo ze strony Iraku i taki sygnał

Reklama
Reklama

dobrej woli pogłębi jedynie konflikt z wojenną opozycją (z Francją i

Niemcami na czele). Skoro zakłada się, że wojna jest nieuniknione, to im

przyjdzie ona szybciej, tym lepiej. A jeszcze lepiej, gdyby Saddam dawał do

tego powody. Póki co USA nie ma takich dowodów by przekonać świat, a Saddam

zamiast samemu je dostarczać swoim nieposłuszeństwem, daje opozycji nowe

argumenty przeciwko wojnie. Efektem takich faktycznie zaistniałych wydarzeń

Reklama
Reklama

(pozwolenie na loty samolotów U-2) mógłby być właśnie mocny spadek indeksów,

w obawie o niemal pewny brak zgody na drugą rezolucję ONZ. Jednak zobaczmy

teraz na drugą stronę barykady. Przecież takie pozwolenie "oddala wojnę".

Jeśli Saddam faktycznie sam się rozbroi (jak to sprawdzić ?) to dla

światowej gospodarki byłby to ogromny impuls do wzrostu. Widać więc, że

jedno wydarzenie, a interpretacje skrajnie różne. Kto śledzi przez ostatnie

Reklama
Reklama

tygodnie zachowanie rynków, ten wie, że nie piszę jakiś wymyślonych

scenariuszy, ale pokazuje jedynie jeden z ostatnich przykładów rynkowej

schizofrenii. Na wczoraj przeważył wariant optymistyczny, także na ZLOTO.gif

jaki i na EURODOLAR.gif

Indeksy po pierwszej godzinie wyprzedaży szybko odrobiły straty i

Reklama
Reklama

przebywając większość sesji na plusach, skończyły przy swoich maksimach. Po

raz pierwszy od wielu sesji wyprzedaż w ostatniej godzinie została przerwana

i straty odrobione. Mimo to, na razie to tylko "mleczak" Dow.gif Nasdaq.gif

SP500.gif i do zanegowania sygnałów sprzedaży sporo brakuje Dow_rgr.gif

Nasdaq_rgr.gif SP500_rgr.gif Jeśli zaś chodzi o pozostałe geopolityczne

Reklama
Reklama

zamieszanie, to warto wspomnieć, że Francja, Niemcy i Belgia zawetowały w

poniedziałek decyzję o rozpoczęciu ochrony dla Turcji. Miałoby to rzekomo

utrudnić wysiłki dyplomatyczne, mające na celu uniknięcie wojny. D. Rumsfeld

oczywiście tą kwestią zbagatelizował, ale rozłam światowej elity staje się

coraz bardziej wyraźny. Wszystkich pogodzić będzie chciała w przyszłym

Reklama
Reklama

tygodniu Grecja, która jako przewodniczący obecnie UE zaproponowała zwołanie

szczytu przywódców państw-członków organizacji. Kanclerz Niemiec natychmiast

zgodził się na takie spotkanie.

Czas chyba najwyższy na słowo o Kołodce. Minister to najbardziej medialny,

choć paradoksalnie przez te media najbardziej nielubiany. Nie mam zwyczaju

wchodzić w tłum krytyków i ... kopać leżącego, ale działania Kołodki wobec

rynku walutowego są w mojej ocenie po prostu żałosne. Wczoraj Kołodko

potwierdził, że "rząd będzie interweniował na rynku walutowym, ale odmówił

ujawnienia szczegółów.....Naszym celem jest pozyskanie środków na obsługę

długu publicznego jak najtaniej, wobec tego kupimy we właściwym czasie, we

właściwej strukturze walutowej i we właściwym miejscu tyle, ile zechcemy i

na ten temat rynek będzie poinformowany w odpowiedniej formie i odpowiednim

czasie". Panie Ministrze, do cholery, inwestorów na rynku walutowym tak

traktować po prostu nie wolno, a marzenia o gospodarce centralnie sterowanej

powinny pozostać w poprzedniej epoce. Tak samo jak żaden minister finansów

nie ożywił gospodarki podwyżkami podatków, tak samo interwencje na rynku

walutowym nie leżą w jego gestii. Czego to jednak nie robi się dla .... no

właśnie nie wiem czego. Ambicja by nie dopuścić do spadku złotówki poniżej

poziomu, na którym Minfin zalecał kupno, najwyraźniej przesłania szkodye wokół prywatyzacji PZU. Punkt

kulminacyjny to - publikacja planów reformy finansów po unijnym referendum

(choć miało być w styczniu). Ja zaczynam się już bać, choć na pewno nie

omieszkam ewentualnie zasłużenie pochwalić.

Póki co zagraniczni inwestorzy przerwali na razie odpływ z naszego

giełdowego rynku. Po ostatnich przecenach trochę za późno na wysypanie

kolejnych akcji, bo i poziomy mało satysfakcjonujące (wytrzymam,

wytrzymam....), a do tego popytu na rynku jak na lekarstwo. Zaczęło się więc

podbieranie papierów i podejrzewam, że BoNY zwiększający udział w PKM ( z

12,18 do 13,05% ) nie jest wyjątkiem na tych poziomach. Zresztą ostatnią

wyprzedaż ze strony największych funduszy ktoś musiał przecież odebrać. Choć

zagranica sparzyła się u nas nie raz i mit o "bezpiecznych akcjach" z

udziałem zagranicy pozostaje tylko mitem, to jednak powyższa wiadomość

powinna nieco Prokom wzmocnić. Jeśli chodzi o pozostałe spółki to także

pomocną dłoń otrzymał na dzisiaj BRE, któremu KPWiG pozwoliła na przejęcie

13,6% Elektrimu (akcje Jakubasa i Opary). Cel oczywiście znany - wraz ze

swoim pakietem 21,6% wszystko pójdzie do Polsatu. Nie zmienia to za wiele,

ale wchodzimy na kolejny schodek do sfinalizowania transakcji.

Dzisiaj znowu wracamy do tematu wyników spółek, choć tym razem już nie tylko

amerykańskich. Dzisiaj długo oczekiwane wyniki poda PEO. Temat prognoz

wyników pojawiał się wielokrotnie i chyba bezcelowe jest przypominanie

całego serialu obniżania prognoz. Teraz najważniejsza jest ta oficjalna -

bank szacuje zysk za 2002 r. na poziomie 800 mln. Ta informacja ostatnio

zdjęła z rynku niepewność i pozwoliła na odbicie kursu akcji. Wyniki podane

zostaną najprawdopodobniej po sesji i wszystko co powyżej 800 mln zostanie

przyjęte dobrze. Reakcja będzie zapewne trochę utrudniona, bo zarząd wycofał

się na razie z publikowania prognoz finansowych, a to przecież dla

inwestorów giełdowych jest najważniejsza wskazówka. Byki powiedzą, że

przynajmniej złymi prognozami się rynku teraz nie wystraszy, ale takie

zaniechanie publikacji wprowadza na rynek element niepewności, który będzie

tylko akcjom szkodzić. Ważny będzie także poziom rezerw, co

natychmiast zostanie przełożone odpowiednio na pozostałe banki. Do tej pory

wszyscy mocno rozczarowali, więc optymistą być nie można. Pozostaje jednak

pytanie czy rynek zdyskontował już tak słabe wyniki ? Moim zdaniem akurat w

przypadku publikacji PEO, ze względu na wcześniejsze prawdopodobnie dość

dokładne przecieki, przejdzie to bez większego echa.

Jeśli chodzi o wyniki zagranicznych spółek, to przed południem wyniki

publikuje BP i to mogłoby jakoś ruszyć rynkiem, ale gwóźdź programu to

posesyjne amerykańskie publikacje Prudential i Applied Materials. Wiem, że

większość inwestorów jest już znudzona tymi wynikami spółek i wpływ na

szeroki

rynek jest coraz mniejszy, ale warto zerknąć na dzisiejsze AHI bo to,

niezależnie od sesji w USA, może ustawić całą środową sesję.

Z kolei dzisiejszą, niestety już tylko amerykańską sesję (naszą środową),

ustawi A. Greenspan, przemawiający ("zeznający") dziś przed Kongresem w

Waszyngtonie. Nie

ma co oczekiwać cudów - przy obecnych zawirowaniach w całej światowej

gospodarce prognozy ekonomiczne, lub nawet tylko ocena bieżącej sytuacji,

jest zajęciem conajmniej karkołomnym i wcale nie dziwi brak jasnych

prognoz/ocen gospodarki przedstawianych od kilku miesięcy przez Greenspana.

Do zawirowania w

gospodarkach dochodzi przecież jeszcze niepewność związana z wojną w Iraku.

Istna mieszanka wybuchowa, nie tylko dla giełdowych inwestorów. Nie dowiemy

się więc zapewne nic nowego, choć tak jak ostatnio, Greenspan będzie bardzo

się staróbach

ratowania rynku dały wystarczającą nauczkę.

Początek sesji w Eurolandzie powinien być na plusach. Podciągnięcie

amerykańskiego rynku w końcówce sesji rozbudza optymizm, a do tego obecne

notowania kontraktów to SP +2 NQ +4,5. Gdy nasz rynek kończył sesję, Dax.gif broniący dołek był

w pobliżu swojego późniejszego zamknięcia, a USA krążyły wokół zera. Biorąc

pod uwagę, że Amerykanie skończyli wyżej, a Niemcy odrabiać będą z rana

około 20 pkt., to wraz z plusami na amerykańskich kontraktach mamy otwarcie

naszego rynku parę punktów do góry. Najbliższym oporem na kontraktach

pozostają ostatnie szczyty na 1104-06 Kontrakty.gif Indeks.gif i tej

bariery na początek nie przekroczymy. Dalej to zależy już nie tylko od

Eurolandu, ale głównie od obrotu na naszym rynku. Jeśli będziemy na plusach,

a widać będzie wyraźne zwiększenie aktywności, to możemy rozpocząć marsz

nawet ku ostatnim lukom bessy. Dalej byłby to ruch w ramach omawianego

wcześniej trójkąta Wykres1.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama