Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 21.02.2003 15:12

Zaczęliśmy 5 pkt. poniżej poziomu wczorajszego zamknięcia przestraszeni

trochę kontynuacją korekty w Stanach i wczorajszych wyraźnym wyciąganiem

banków, co na dzisiaj dało już bykom pewien kredyt, który jak każdy kredyt,

trzeba kiedyś spłacać (powiedzmy). Kontrakty na początku się nie pomyliło,

bo faktycznie niemal całą sesję rynek podzielony był na tracące nieznacznie

Reklama
Reklama

banki + TPS oraz mocne KGHM i PKN.

Pomyłka kontraktów nastąpiła dopiero nieco później. Powiem szczerze, że

trochę nie wiem z jakich przyczyn kontrakty wyskoczyły po otwarciu kasowego

aż do 1124 pkt. Ani zachowanie na rynku akcji, ani zachowanie zachodnich

indeksów/kontraktów nie uzasadniało takiego silnego kupna, a obroty temu

towarzyszące były dość przyzwoite. Mowa oczywiście o obrotach na

Reklama
Reklama

kontraktach, bo na indeksie dzisiejsza sesja była jedną z rekordowych pod

względem niskiego obrotu. Przesłuchanie Rywina też zapewne miało tutaj swój

udział.

Ten dziwny wyskok kontraktów po otwarciu indeksu dość szybko został

zniwelowany i weszliśmy, wczołgaliśmy się, w długą konsolidację.

Paropunktowe wahania trwały już do końca sesji. Najpierw w górę podciągnęło

Reklama
Reklama

nas kilka małych zleceń na największych spółkach, a później wzrost oddany

został po komunikacie agencji Moody"s, która umieściła dotychczasową ocenę

wiarygodności kredytowej TPS na liście obserwacyjnej i rozważa jej

obniżenie. Natychmiast przeceniło to kontrakty kilka punktów i wróciliśmy

blisko poziomów otwarcia. Taki komunikat tak naprawdę nie ma na razie

Reklama
Reklama

znaczenia, szczególnie w świetle ostatniego zamieszania wokół

dokapitalizowania TPS. Dopiero ewentualne faktyczne obniżenie ratingu

(zapewne najwcześniej dopiero po marcowych wynikach) miałoby większy wpływ

na rynek. Atmosferę na kontraktach trochę to jednak popsuło.

Dane o inflacji CPI w Stanach były zgodne z oczekiwaniami i rozbieżność do

Reklama
Reklama

wczorajszego wyskoku PPI nie powinna tutaj dziwić. Choć dane były neutralne,

to rynki dostały małą ulgę, bo cały dzień trochę obawiano się tej

dzisiejszej publikacji. W ślamazarnym tempie Dax wrócił na plusy, podobnie

jak lekka poprawa nastąpiła na amerykańskich kontraktach. Tylko o czym tu

mówić - wahania po parę punktów przy ostatnim rozchwianiu rynku są wręcz

Reklama
Reklama

niezauważalne.

Niczym Wisła vs Lazio dociągnęliśmy remis (tak trzeba interpretować

dzisiejszą sesję) do końca spotkania i rewanż dopiero po weekendzie

(wszystkie oczy patrzą na Irak). Jedyne co jest pocieszające to fakt, że im

konsolidacja dłuższa, tym ruch po niej następujący jest bardziej dynamiczny.

Mój ostatni optymizm powinien przekładać się na prognozowanie wybicia w

górę, ale po ostatnich nieudanych próbach wzrostowych ciężko w tej chwili

wypatrywać aż tak optymistycznych sygnałów (a rynek już nie jest tak

wyprzedany) i z jakimikolwiek decyzjami wstrzymałbym się do czasu wzrostu

obrotów i wyjścia z marazmu. Zobaczymy co wymyśli Kamil w Weekendowej...

Kontrakty01.gif Indeks01.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama