Mamy do czynienia z chwilową przewagą popytu, co umożliwiło wzrost cen do
1106 pkt. Nie jest to na razie poważny ruch, który umożliwiałby
stwierdzenie, że poranny spadek został zanegowany. Do tego trzeba czegoś
znacznie więcej. Ostatni spadek z 1124 do 1096 był na tyle duży, że obecne
odbicie nie sięgnęło nawet zniesienia 38,2%, które znajduje się na poziomie