Nadal nie jest on w stanie przedostać się ponad jakikolwiek napotkany po drodze opór, więc trudno mówić, by popyt stał się silniejszy. Do tego od dwóch godzin powolnej zwyżce towarzyszy coraz mniejsza aktywność inwestorów, co sugeruje, że w tej fazie sesji podaż jest bardzo mało aktywna. Dlatego przed ostatnimi dwiema godzinami notowań można postawić pytanie, czy ta podaż dziś się uaktywni?

Wydaje się, że takie zagrożenie istnieje. Wynika ono z coraz większych strat odnotowywanych przez rynki eurolandu. DAX nie pozostawia wątpliwości, że ostatnia poprawa koniunktury była jedynie ruchem powrotnym do ubiegłorocznego dołka. CAC z dużym impetem ten dołek przełamuje, a FTSE100 potwierdza, że wybił się z formacji klina zwyżkującego i rozpoczął kolejny etap przeceny. Wiele może się zdarzyć z chwilą publikacji raportu z amerykańskiego rynku pracy, dotyczący sytuacji w lutym. Analitycy szacują, ze stopa bezrobocia nieznacznie wzrosła do 5,8% ze styczniowych 5,7%, a przy tym przybyło 20-40 tys. nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych. Jeśli dane będą gorsze przy obecnych nastrojach na rynkach zapewne pociągną indeksy jeszcze mocniej w dół. Trudniej ocenić wpływ lepszych danych, bo przecież cały czas w tle mamy zbliżającą się wojnę w Iraku i to obawy o ten czynnik w dużym stopniu wpływają na decyzje inwestorów. Po ostatnich zapowiedziach prezydenta Busha coraz trudniej mieć wątpliwości, czy wojna się zacznie. I chyba niewiele tu zmieni dzisiejszy, kolejny raport inspektorów ONZ.