Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 10.03.2003 07:35

"Jeśli chodzi o nasze bezpieczeństwo, nie będziemy nikogo pytać o zgodę". To

zdanie wypowiedział w piątek Prezydent Bush dając do zrozumienia, że okres

przygotowawczy do wojny dobiega końca. Jak można się było domyślać, Blix nie

przedstawił niczego, co mogłoby być pretekstem do uchwalenia nowej rezolucji

Rady Bezpieczeństwa ONZ. Szef inspektorów rozbreojeniowych poprosił o

Reklama
Reklama

umożliwienie kontynuacji inspekcji. Naturalnie Taka postawa nie spotkała się

z aprobatą USA, Wielkiej Brytanii i coraz aktywniejszej ostatnimi dniami

Hiszpanii. W projekcie rezolucji przygotowanym przez te trzy kraje pojawia

się data 17 marca, jako granica, której Saddam nie może przekroczyć. Krążą

opinie, że niedługo po tej dacie rozpocznie się akcja militarna w Iraku i to

nawet bez poparcia ze strony ONZ. Z jednej strony taki scenariusz nie jest

Reklama
Reklama

zbyt dobry, gdyż zaogni stosunki USA ze "starą Europą", ale z drugiej taka

informacja daje jakiś punkt zaczepienia inwestorom, gdyż najgorszą rzeczą

jest niepewność. Teraz przynajmniej wiadomo, że najprawdopodobniej nic się

nie stanie przez najbliższy tydzień. Sam wybuch wojny także nie musi od razu

skutkować załamaniem się rynków. To już będzie zależało od przebiegu działań

wojennych. Jeśli scenariusz szybkiego ataku będzie się sprawdzać, to można

Reklama
Reklama

liczyć nawet na poprawę sytuacji na rynkach. Jednak, jeśli konflikt zacznie

się przedłużać rynki na pewno dadzą odczuć zniecierpliwienie. Mamy

przynajmniej tydzień na określenie własnej strategii.

Początkowe spadki indeksów na sesji piątkowej były bezpośrednią konsekwencją

słabych danych z rynku pracy. Później jednak nastąpił szybki wzrost na rynku

Reklama
Reklama

akcji po informacji o rzekomym pojmaniu dwóch synów Osamy Bin Ladena. Ta

informacja nie została jednak potwierdzona przez władze amerykańskie.

Niemniej indeksy już niżej nie były. Trzeba także przypomnieć, że słabe dane

z rynku pracy podwyższyły prawdopodobieństwo kolejnej obniżki stóp

procentowych. Obecnie na podstawie fed fund futures można zakładać, że do

Reklama
Reklama

czerwca niemal pewna jest obniżka o 25 pkt bazowych, a większość oczekuje,

że będzie ona miała miejsce już w czasie najbliższego posiedzenia FOMC 18

marca (czyli dzień upływie proponowanego przez USA ultimatum). To także

uważane jest za przyczynę poprawy sytuacji na rynku akcji. Oczywiście

ponownie pojawia się zapytania o skuteczność takich działań w przeszłości,

Reklama
Reklama

ale jakoś nikomu w tej chwili nie przychodzi do głowy na nie dopowiadać.

Pamiętajmy też, że pojawiły się pierwsze jaskółki inflacji. Wprawdzie teraz

to nie jest jeszcze bezpośrednie zagrożenie, ale jeśli wojna w Iraku nie

będzie błyskawiczna, można spodziewać się, że ceny zaczną jednak rosnąć. W

takiej sytuacji liczenie na kolejną obniżkę chyba byłoby oczekiwaniem na

cud, a i ta pierwsza jest także pod znakiem zapytania.

Tydzień zapowiada się "roboczo". Ze spółek, jutro uwagę na sobie skupi

Nokia, której przedstawiciele przedstawią świeższe informacje o ich

oczekiwaniach, co do najbliższej przyszłości. Ze sfery makro: dziś dowiemy

się, jak kształtował się PPI w strefie euro, jutro mamy publikację wartości

niemieckiego bilansu na rachunku bieżącym oraz bilansu handlowego (za

styczeń), bilansu handlowego w UK oraz tamtejszej produkcji przemysłowej. W

środę czeka nas francuska produkcja przemysłowa i bilans handlowy w USA. W

czwartek zapoznamy się z francuskim deficytem handlowym, amerykańską

sprzedażą detaliczną, a w piątek dowiemy się, jak kształtował się w lutym

amerykański PPI oraz jak wielki był deficyt na rachunku bieżącym w USA oraz

jaką dynamiką charakteryzowała się produkcja przemysłowa, a także jak

wyglądają nastroje wśród konsumentów.

Czeka nas sporo publikacji danych makro, ale akurat dziś o

góry. Jest to nawet prawdopodobne, ale pamiętajmy, że podaż nie jest wcale

taka słabiutka. Już parę punktów nad piątkowym zamknięciem, na poziomie

1095-6 pkt mamy opór, który dziś może okazać się skuteczny. Piątkowy wzrost

cen jest jednak na tyle przekonujący, że raczej nie należy się spodziewać

jego całkowitego zanegowania. Nadal skłaniam się do tezy, że perspektywą

obecnego wzrostu jest poziom 1135 pkt i dopiero tam rozstrzygać się będą

losy koniunktury na naszym rynku. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama