Zresztą jest to zrozumiałe, bo skoro wczoraj, kiedy presja kupujących była duża to się nie powiodło, to trudno oczekiwać na sukces kupujących gdy chęć do kupna jest znacznie mniejsza. W dłuższym terminie sesja znów niczego nie rozstrzygnie, bo do tego potrzeba zamknięcia poniżej 1082 pkt.
Dziś najbardziej wyróżniają się dwie spółki. Spadający o ponad 4% BZ WBK i rosnący chwilami o 10% Softbank. Zyskują też Prokom i BRE (po 2%) i Comarch (blisko 3%). Na reszcie walorów niewiele się dzieje. Negatywnie na kurcie PKN odbiła się informacja o zerwaniu przez rząd negocjacji z PKN i Rotchem w sprawie sprzedaży rafinerii Gdańskiej.
Po informacji, że wojska amerykańskie wkroczyły do strefy zdemilitaryzowanej w Iraku mocniej zaczęły rosnąć indeksy w eurolandzie, ale wygląda na to, że może to być ostatnia odsłona wojennej hossy. Już wczoraj zaznaczyły się problemy z kontynuacją zwyżek, choć trudno cokolwiek przesądzać, bo rynki nadal są bardzo rozedrgane. Trudno oprzeć się wrażeniu, że marcowe wzrosty na świecie przebiegają według takiego samego schematu, jak wszystkie poprzednie korekty w bessie i trudno w tych wzrostach upatrywać zaczątka trwałej poprawy notowań. Więcej będzie można powiedzieć w momencie, gdy zaczną się spadki i zobaczymy ich siłę. Emocje są zazwyczaj złym doradcą i tego nie trzeba nikomu powtarzać. Na szczęście nasz rynek tym razem emocjom się nie poddał i chyba większość inwestorów teraz jest zadowolona z mniejszej zmienności na polskim parkiecie.