Bez wątpienia dotychczasowy przebieg sesji daje wciąż nadzieję na atak na opór przy 1140 pkt., ale jednocześnie nie pomaga ocenić, jakie są szanse na jego przełamanie. Niekorzystnym sygnałem byłoby zamkniecie poniżej 1120 pkt. na WIG20, ale przy tak znikomej presji sprzedających chyba nie będzie problemów z utrzymaniem indeksu ponad tym poziomem.

Na rynkach eurolandu mocna przecena. DAX tracił już ponad 4%, straty CAC i FTSE wynoszą po ok. 3%. Widzimy, jak wiarygodne są wzrosty oparte tylko na nadziejach, że po wojnie będzie lepiej. Nie wiadomo, czy sesje tak się zakończą, bo kluczowe znaczenie będzie miał przebieg notowań w USA. Ale skala dzisiejszej realizacji zysków musi budzić zaniepokojenie. Wskaźniki minutowe znalazły się na najniższych poziomach od wielu dni, pokazując przejmowanie w krótkim terminie kontroli nad rynkiem przez podaż. Korekta wojennej hossy zaczęła się i od jej głębokości zależeć będą dalsze losy zagranicznych giełd. Można przypuszczać, że nadzieja na zdobycie Bagdadu podtrzymywać będzie optymizm w szeregach byków, ale takie sesje jak dzisiejsza mocno nadszarpują obraz rynków.

U nas najsłabiej wypadają Bank Millennium, PKN, Prokom i Softbank, zniżkujące po ponad 1%. PGF traci ponad 2%. W górę idzie Amica (o ponad 2%). W przypadku reszty dużych spółek prawie nic się nie zmienia. Typowa sesja na przeczekanie - trochę strach kupować, bo spadki na świecie mogą potrwać kilka dni, ale my nie rośliśmy tak dużo, więc może tak szybko nie podążymy na południe za światem.