Co prawda trudno było tę informacje zdecydowanie potwierdzić, jednakże wizja kiełkującego wśród Irakijczyków oporu wobec rządzącej partii Baas pozwoliła wreszcie wlać w inwestycyjne serca nieco nadziei co do bardziej pomyślnego przebiegu wojny. Kurs EUR/USD utrzymuje się jak dotąd w obszarze 1.0620 - 1.0660 wobec wczorajszego maksimum na poziomie 1.0725. Publikacja indeksu IFO, odzwierciedlającego poziom zaufania niemieckich przedsiębiorców, nie spotkała się z gwałtowniejszą reakcją walutowych graczy. Dane okazały się nieco gorsze od średniej rynkowych oczekiwań, ale trzeba pamiętać, iż odpowiadające im dane z drugiej strony oceanu też ostatnio nie zachwycały. W ten sposób ich wpływ na decyzje inwestorów skompensował się, pozostawiając im jedynie dalsze śledzenie losów wojny na Bliskim Wschodzie.

Na rynku krajowym byliśmy dziś świadkami niskiej zmienności kursów i raczej mizernych obrotów. Wygodnym pretekstem do powstrzymania się od poważniejszych inwestycyjnych decyzji było posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, która zdecydowała się dziś obniżyć wszystkie stopy o ćwierć punktu procentowego. Ponieważ okazało się to zgodne z przewidywaniami analityków, także po ogłoszeniu komunikatu niewiele się zmieniło - nad pogoń za zyskiem gracze wyraźnie przedłożyli wygodę bezczynnego wpatrywania się w ekrany komputerów. Warto więc jeszcze wspomnieć, co mogli na nich dostrzec. Za hit wczesnego popołudnia należy rzecz jasna uznać czat z ministrem finansów. Na stronach jednego z internetowych portali Kołodko po raz kolejny wyraził niekłamane zadowolenie z utrzymującego się osłabienia złotego. Co więcej, jego zdaniem to jeszcze nie koniec, co stoi w swego rodzaju opozycji do prezentowanej niedawno opinii przedstawicieli RPP. Na słowa wicepremiera kurs USD/PLN zareagował zwyżką o pół grosza, co zwiększyło zakres dotychczasowych rynkowych wahań do zawrotnie szerokiego przedziału 4.0600 - 4.0700. Odchylenie od dawnego parytetu oscyluje natomiast w obszarze 1.70 - 1.90.