Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 26.03.2003 16:01

Przyznam szczerze, że z każdym dniem wojny w Iraku inwestowanie staje się

coraz bardziej uciążliwe. Ilość informacji napływająca z Iraku jest ogromna,

część jest bzdurą, część jest przez rynki ignorowana, a część wywołuje wręcz

przesadne emocje. Rynek po tych pierwszych dniach nie znalazł jeszcze

"standardu" reagowania na określone wiadomości i zapewne nigdy go tak

Reklama
Reklama

naprawdę nie znajdzie. Największą rolę odgrywać będą emocje i różnego

rodzaju spekulacje. Skąd mamy wiedzieć, jak militarne działania wyglądają

naprawdę i jakie są prawdziwe plany ? Skąd mamy wiedzieć, jak zachowa się

iracka ludność, czy otoczenie Saddama ? Mnóstwo niepewności, której

wyjaśnienia tak szybko nie przyniesie codzienny potok informacji.

Efekt tego taki, że bardzo ciężko oceniać teraz zachowanie giełdowych

Reklama
Reklama

rynków. Nawet jeśli jednego dnia mamy niemal euforię, nawet zakładając że

jest zasadna, to przez najbliższe wręcz tygodnie będzie oparta tylko i

wyłącznie na nadziejach szybkiego, w miarę bezkrwawego rozwiązania

konfliktu. To jednak przecież zmienić może się każdego dnia. Nie narzekam na

to (choć mam ochotę), ale pokazuje jedynie, że są okresy niepewności, które

chyba najlepiej przeczekać, nie wystawiając się na ryzyko emocjonalnych

Reklama
Reklama

reakcji, czy nudę marazmu i wyczekiwania.

Dzisiaj towarzyszyło nam i jedno i drugie. Po niezłej sesji w Stanach

zaczęliśmy wzrostem 6 pkt na 1134 pkt. Pierwszy ruch mieliśmy parę minut po

publikacji Ifo, które wraz z otwarciem naszych spółek przeceniło rynek o 10

pkt. do 1126 pkt. Niemiecki parkiet niemal nie reagował na ostatnie 3 czy 4

Reklama
Reklama

publikacje, a w czasie wojny indeks zyskuje na znaczeniu ? Trochę naciągane.

Nie trzeba było długo czekać na odrobienie tych strat i po powrocie na

poziom otwarcia weszliśmy w makabryczną stabilizację aż do okolic 15:00.

Marazm trwał pomimo nowych maksów na indeksie, czy spełniania oczekiwań

rynku co do obniżki 25 pb. Kontrakty na wybicie indeksu zupełnie nie

Reklama
Reklama

reagowały. Powody zmniejszania bazy były dwa. Pierwszy to mizerny obrót jaki

towarzyszył temu wzrostowi, a drugi to ważniejszy nieco opór przy 1135 pkt.

na indeksie, do którego nawet dzisiaj zabrakło jeszcze ponad 3 pkt.

Indeks01.gif Dopiero gdyby ten poziom pękł, to można zdecydowanie

optymistyczniej spojrzeć na rynek. Jednak do wyjścia wyżej potrzeba nieco

Reklama
Reklama

więcej popytu, niż parę milionów, a dzisiejszy obrót wskazywał raczej nie na

pękanie oporów, ale na podciąganie rynku.

Pękły za to byki, gdy po 15:00 zaczęła się wyprzedaż. Lawina sell stopów na

kontraktach i wyprzedaży największych spółek mocno stłumiła dzisiejszy

optymizm. Na sporym obrocie posypało się niemal wszystko, a powodem takiej

byczej porażki wydają się chyba głównie kwestie techniczne. Niedźwiedzie

nawet mogłyby dopatrzyć się wzrostowego klina na indeksie, ale z racji

rysowania go w ramach trwającej konsolidacji nie rozwodzę się na ten temat.

Istotniejszy wydaje się raczej poziom 1117 pkt. na kontraktach, który

dzisiaj stanowi minimum sesji. Jest to jednocześnie linia podwójnego szczytu

i wraz z wybiciem pod jej poziom możnaby oczekiwać spadku do ostatniej

konsolidacji przy 1100 pkt. Kontrakty01.gif To już zależy od zachowania USA

i wieści w Iraku. Pomimo tego dzisiejszego załamania (choć indeks na

plusach) rynek wygląda cały czas nieźle. Jednak gry na wzrosty nikomu

polecać teraz nie będę, bo co to za radość gdy nasz "przed`referendalny"

rynek spadać będzie mniej niż inne. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama