Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 31.03.2003 08:49

O piątkowej sesji nie ma się co za bardzo rozpisywać, po pierwsze z powodu

bardzo małego obrotu, a po drugie z powodu trwającej wojny, której

wydarzenia z ostatnich dwóch dni przez kolejne tygodnie mocno niwelować będą

wpływ piątkowych sesji na giełdy Eurolandu. Z początku była próba

podniesienia rynku, ale po 2 godzinach i dotknięciu czwartkowego zamknięcia

Reklama
Reklama

podaż przejęła inicjatywę i indeksy skończyły przy minimach sesji. Dow.gif

Nasdaq.gif SP500.gif Malejący cały czas obrót dalej póki co wskazuje na

korekcyjny charakter tych spadków.

Jeśli chodzi o wojnę, to weekend był wyjątkowo burzliwy, ale tym razem w

dyskusje, a nie działania. Amerykańskie media zaczęły dość mocno atakować

administrację Busha, za złe przygotowanie i prowadzenie wojny. Czarę goryczy

Reklama
Reklama

przepełniły problemy z wyżywieniem żołnierzy, choć chodzi tutaj generalnie o

całe zaopatrzenie. Podawana przez Reutersa informacja, jakoby marsz na

Bagdad miałby zostać wstrzymany, została natychmiast zdementowana przez

amerykańskie dowództwo. Dziennikarzom nie potrzeba było dużo czasu, by

jednak potwierdzić te informacje, choćby poprzez okopywanie się wojsk

amerykańskich i zaminowywaniem terenu wokół swoich baz. Kłopoty z

Reklama
Reklama

zaopatrzeniem wyraźnie wymusiły wstrzymanie kampanii lądowej i jak mówią

sami żołnierze, atak na Bagdad odbędzie się najwcześniej .... za miesiąc.

Szok i przerażenie.

Całkowite wstrzymanie kampanii lądowej w tym momencie zostałoby odebrane

jako ogromna porażka wojskowa/polityczna, więc podejrzewam, że nawet jeśli

Reklama
Reklama

są kłopoty z zaopatrzeniem, to jedynie działania wojenne zostaną

spowolnione, a na pewno nie zatrzymane. Politycy do tego nie dopuszczą,

zresztą Rumsfeld już bardzo ostro skrytykował wszelkie artykuły i plotki na

ten temat, podobnie jak zaprzeczył (tłumaczył się), jakoby ignorował

wcześniejsze apele strategów wojskowych, że zgromadzone siły są za małe do

Reklama
Reklama

rozpoczęcia wojny. Wysyłanie dodatkowych 120k żołnierzy tylko to potwierdza

(oczywiście jak nakazuje propaganda - "wysłanie dodatkowych wojsk planowane

było już wcześniej" - Franks). Nikt wcześniej nie brał pod uwagę aż tak

silnego oporu Irakijczyków i konieczności aż takiego rozciągnięcia wojennego

frontu. Szok i przerażenie.

Reklama
Reklama

W weekend doszło też do kolejnych samobójczych ataków na Amerykańskich

żołnierzy. Po niedawnej eksplozji samochodu i śmierci 4 żołnierzy, teraz w

Kuwejcie (nie w Iraku) zamachowca wjechał ciężarówką w 15 Amerykańskich

żołnierzy. To tylko potęguje obawy wśród amerykańskich żołnierzy, do czego

zresztą oficjalnie przyznaje się nawet dowództwo. Większość terrorystycznych

grup natychmiast wykorzystała tą okazję do zadeklarowania wsparcia w

przeprowadzaniu samobójczych ataków. Irak natychmiast wykorzystał to w

swojej propagandzie i faktycznie aż strach pomyśleć, co czeka Amerykanów w

samym Bagdadzie. Szok i przerażenie.

Tyle najważniejszego o wojnie. Ogólnie jest źle, choć do końca nie można

powiedzieć, czy giełdy w kolejnych dniach zasmucą się wojennymi

niepowodzeniami, czy raczej ucieszą z chwilowego zawieszenia broni

(powiedzmy)

i paru dni względnego spokoju. Normalnie po takim wojennym rozczarowaniu

powinniśmy oddać już cały wojenny

wzrost, ale tego na razie nie można się spodziewać. Na razie będzie

obowiązywać wojenna premia, co jednak nie uchroni USA od spadku na początku

sesji. Wystarczy spojrzeć na mocną przecenę indeksów azjatyckich i obecne

notowania kontraktów amerykańskich (SP -9 NQ -14). Japoński Nikkei -3,7%,

choć nie jest to tylko zasługa wojny. Nałożyła się na to dymisja ministra

rolnictwa, złe dane o produkcji przemysłowej i rozprzestrzenianie się

dziwnej choroby płuc, co ma bardzo negatywny wpływ na cały sektor

turyst Nam nie dane będzie

zobaczyć początku sesji, gdyż ..... sesja w USA rozpoczyna się godzinę

później. W USA dopiero za tydzień zegarki zostaną przestawione, więc

najbliższe 5 sesji mamy w ogóle bez amerykańskich notowań. To może

zmniejszać aktywność w końcówce sesji.

Cokolwiek uratować mogą jedynie dane makro, podawane teraz o 15:30. Ale nie

dzisiaj. Dzisiaj dostaniemy wprawdzie istotny Chicago PMI (indeks aktywności

gospodarczej w rejonie Chicago), ale dopiero o 17:00(a nie 16:00). Prognoza

mówi o spadku z 54,9 w lutym do 51,0 w marcu, choć na przykład Goldman Sachs

prognozuje tylko 50.0. Ważne, by nie było poniżej tej magicznej bariery

rozgraniczającej rozwój od spowolnienia. U nas z danych mamy dzisiaj bilans

płatniczy. Podawany przez NBP o 16:00 prognozowany jest na poziomie 530-550

mln USD wobec 712 mln w styczniu. Dane nie będą miały teraz większego wpływu

na rynek. Może jedynie szokujące zmiany importu/eksportu cokolwiek mogłyby

wpłynąć na rynek.

Jednak gdy wkoło wojna, to takie dane makro schodzą na plan dalszy. Wojna

oczywiście nie tylko w Iraku, ale też kontynuacja polskiej wojny

politycznej. Jak sugerował w weekend prezes PSL J. Kalinowski "Obecny Sejm

stracił autorytet i powinien zostać rozwiązany", choć przyznaje

jednocześnie, że na razie nie widzi takiej możliwości. Przy okazji dość

trafnie podsumował ostatnie wydarzenia w polskiej polityce. "Przyglądając

się ostatnim wydarzeniom w Sejmie, oceniam, że autorytet Sejmu już niżej

upaść nie może". Wpływu na rynek na razie nie będzie, ale gdyby Hausner w

tym tygodniu pokłócić się z Kołodką, to zapewne PSL też skorzysta z szansy

krytykowania SLD i zwiększania tylko zamieszania na scenie politycznej.

Z wykresów co było do powiedzenia zostało powiedziane w Weekendowej.

EURODOLAR.gif ROPA.gif ZLOTO.gif odwróciły w ostatnich dniach spadki.

BUX.gif walczy z luką bessy pod poziomem dwumiesięcznej konsolidacji. Z

kolei DAX.gif na wsparciu 2500-20 i biorąc pod uwagę notowania amerykańskich

kontraktów, już na otwarcie ten poziom powinien zostać przełamany.

Zeszłotygodniowe minima są na -40 pkt.

Na wykresach naszego rynku rządzi konsolidacja. Indeks.gif By w najbliższych

dniach zachować szanse na wybicie górą kontrakty nie powinny zejść pod

poziom dolnej krawędzi kanału spadkowego. Nieco ważniejszych wsparciem są

okolice konsolidacji przy 1100 pkt. Oporem pozostają ostatnie maksy, oraz

górne ograniczenia kanału spadkowego, choć powtarzam, że w konsolidacji

wszelkie formacje

i linie trendu należy traktować z przymrużeniem oka. Za dużo jest fałszywych

sygnałów.

Podsumowując, mamy dzisiaj spadek, głównie z powodu wojennych porażek i

mocnej przeceny w Azji. By zachować szansę na wzrosty, kontrakty nie powinny

zejść pod poziom konsolidacji w okolicach 1100 pkt. Zadecyduje zapewne obrót

na akcjach. Jeśli dalej będzie spokojnie, a aktywność funduszy będzie

kolejny raz śladowa, to zapewne znajdą się chętni do skorzystania z

wymuszonych przez zagranicę spadków. Ogólnie jednak, dzisiaj byki liczą

jedynie na jak najmniejszy wymiar kary, a ewentualne atakowanie oporów nie

może odbywać się pod prąd światowych giełd. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama