W weekend doszło też do kolejnych samobójczych ataków na Amerykańskich
żołnierzy. Po niedawnej eksplozji samochodu i śmierci 4 żołnierzy, teraz w
Kuwejcie (nie w Iraku) zamachowca wjechał ciężarówką w 15 Amerykańskich
żołnierzy. To tylko potęguje obawy wśród amerykańskich żołnierzy, do czego
zresztą oficjalnie przyznaje się nawet dowództwo. Większość terrorystycznych
grup natychmiast wykorzystała tą okazję do zadeklarowania wsparcia w
przeprowadzaniu samobójczych ataków. Irak natychmiast wykorzystał to w
swojej propagandzie i faktycznie aż strach pomyśleć, co czeka Amerykanów w
samym Bagdadzie. Szok i przerażenie.
Tyle najważniejszego o wojnie. Ogólnie jest źle, choć do końca nie można
powiedzieć, czy giełdy w kolejnych dniach zasmucą się wojennymi
niepowodzeniami, czy raczej ucieszą z chwilowego zawieszenia broni
(powiedzmy)
i paru dni względnego spokoju. Normalnie po takim wojennym rozczarowaniu
powinniśmy oddać już cały wojenny
wzrost, ale tego na razie nie można się spodziewać. Na razie będzie
obowiązywać wojenna premia, co jednak nie uchroni USA od spadku na początku
sesji. Wystarczy spojrzeć na mocną przecenę indeksów azjatyckich i obecne
notowania kontraktów amerykańskich (SP -9 NQ -14). Japoński Nikkei -3,7%,
choć nie jest to tylko zasługa wojny. Nałożyła się na to dymisja ministra
rolnictwa, złe dane o produkcji przemysłowej i rozprzestrzenianie się
dziwnej choroby płuc, co ma bardzo negatywny wpływ na cały sektor
turyst Nam nie dane będzie
zobaczyć początku sesji, gdyż ..... sesja w USA rozpoczyna się godzinę
później. W USA dopiero za tydzień zegarki zostaną przestawione, więc
najbliższe 5 sesji mamy w ogóle bez amerykańskich notowań. To może
zmniejszać aktywność w końcówce sesji.
Cokolwiek uratować mogą jedynie dane makro, podawane teraz o 15:30. Ale nie
dzisiaj. Dzisiaj dostaniemy wprawdzie istotny Chicago PMI (indeks aktywności
gospodarczej w rejonie Chicago), ale dopiero o 17:00(a nie 16:00). Prognoza
mówi o spadku z 54,9 w lutym do 51,0 w marcu, choć na przykład Goldman Sachs
prognozuje tylko 50.0. Ważne, by nie było poniżej tej magicznej bariery
rozgraniczającej rozwój od spowolnienia. U nas z danych mamy dzisiaj bilans
płatniczy. Podawany przez NBP o 16:00 prognozowany jest na poziomie 530-550
mln USD wobec 712 mln w styczniu. Dane nie będą miały teraz większego wpływu
na rynek. Może jedynie szokujące zmiany importu/eksportu cokolwiek mogłyby
wpłynąć na rynek.
Jednak gdy wkoło wojna, to takie dane makro schodzą na plan dalszy. Wojna
oczywiście nie tylko w Iraku, ale też kontynuacja polskiej wojny
politycznej. Jak sugerował w weekend prezes PSL J. Kalinowski "Obecny Sejm
stracił autorytet i powinien zostać rozwiązany", choć przyznaje
jednocześnie, że na razie nie widzi takiej możliwości. Przy okazji dość
trafnie podsumował ostatnie wydarzenia w polskiej polityce. "Przyglądając
się ostatnim wydarzeniom w Sejmie, oceniam, że autorytet Sejmu już niżej
upaść nie może". Wpływu na rynek na razie nie będzie, ale gdyby Hausner w
tym tygodniu pokłócić się z Kołodką, to zapewne PSL też skorzysta z szansy
krytykowania SLD i zwiększania tylko zamieszania na scenie politycznej.
Z wykresów co było do powiedzenia zostało powiedziane w Weekendowej.
EURODOLAR.gif ROPA.gif ZLOTO.gif odwróciły w ostatnich dniach spadki.
BUX.gif walczy z luką bessy pod poziomem dwumiesięcznej konsolidacji. Z
kolei DAX.gif na wsparciu 2500-20 i biorąc pod uwagę notowania amerykańskich
kontraktów, już na otwarcie ten poziom powinien zostać przełamany.
Zeszłotygodniowe minima są na -40 pkt.
Na wykresach naszego rynku rządzi konsolidacja. Indeks.gif By w najbliższych
dniach zachować szanse na wybicie górą kontrakty nie powinny zejść pod
poziom dolnej krawędzi kanału spadkowego. Nieco ważniejszych wsparciem są
okolice konsolidacji przy 1100 pkt. Oporem pozostają ostatnie maksy, oraz
górne ograniczenia kanału spadkowego, choć powtarzam, że w konsolidacji
wszelkie formacje
i linie trendu należy traktować z przymrużeniem oka. Za dużo jest fałszywych
sygnałów.
Podsumowując, mamy dzisiaj spadek, głównie z powodu wojennych porażek i
mocnej przeceny w Azji. By zachować szansę na wzrosty, kontrakty nie powinny
zejść pod poziom konsolidacji w okolicach 1100 pkt. Zadecyduje zapewne obrót
na akcjach. Jeśli dalej będzie spokojnie, a aktywność funduszy będzie
kolejny raz śladowa, to zapewne znajdą się chętni do skorzystania z
wymuszonych przez zagranicę spadków. Ogólnie jednak, dzisiaj byki liczą
jedynie na jak najmniejszy wymiar kary, a ewentualne atakowanie oporów nie
może odbywać się pod prąd światowych giełd. MP