Mocna przecena w Europie zgasiła resztki zapału popytu, który do południa niewiele miał do powiedzenia na rynku. Przez pierwszą połowę kurs podążał w dół docierając do poziomu 1092 pkt., który został dziennym minimum. W tym bowiem rejonie udało się zahamować spadki, choć o większym ożywieniu popytu trudno mówić. Po kilkupunktowym podciągnięciu rynku obrona przyjęła bowiem postać horyzontu, który utrzymał się już do końca notowań.

Na wykresie mamy nieciekawą czarną świecę przy dużych obrotach oraz lukę bessy w przedziale 1112-1114 pkt., która choć niezbyt rozległa powinna stanowić wkrótce zaporę podażową. O narastającej presji niedźwiedzi świadczy fakt, iż bez większych problemów uporały się one z kilkoma ważnymi wsparciami, a zwłaszcza ze wspomnianym obszarem 1111-1114 pkt. i strefą 1102-1103 pkt. Stosunkowo blisko mamy wprawdzie kolejne z ograniczeń w postaci linii wzrostów z początku marca biegnącej na wysokości 1096 pkt. oraz 61.8% zniesienia tej fali na poziomie 1093 pkt., ale chociaż wczoraj były one skuteczne na dzisiejszej sesji są poważnie zagrożone. Kolejna zdecydowana przecena za oceanem nie pozostanie bowiem zapewne bez wpływu na notowania i już na początku można spodziewać się kolejnych ataków podaży. Obecna sytuacja przypomina nieco układ z połowy marca, kiedy to podobny jak wczoraj spadek okazał się ruchem wyczerpania i następne kilka dni przyniosło wzrosty. Analogia ta jest jednak praktycznie ostatnim argumentem na korzyść scenariusza zakładającego uniknięcie wkrótce dalszego osłabienia. Biorąc jednak pod uwagę takie choćby elementy jak sygnał sprzedaży na ROC, czy zbliżający się do średniej MACD należy ostrożnie podchodzić do powyższego założenia. Wydaje się, że nawet jeśli dziś unikniemy głębszej przeceny w perspektywie kolejnych sesji trzeba liczyć się z zejściem kursu w strefę 1068-1072 pkt.

Bieżące poziomy

Wsparcia - 1096, 1093, 1081

Oporu - 1100, 1112, 1114