USD kosztował wtedy 4,28 PLN, euro zaś 3,915 PLN. Około południa znowu przeważył popyt. O 13.15 kursy wynosiły 4,265 i 3,91 było to 4,2% powyżej starego parytetu.

Zmiany wartości polskiej waluty nie wynikają z jakichś konkretnych wydarzeń. Niewielkie zlecenia są w stanie zmienić dość wyraźnie poziomy ze względu na niska płynność rynku. Uspokajająco na inwestorów zadziałała poranna wypowiedź ministra Hausnera, z której wynika, że nie ma żadnego konfliktu między nim a ministrem Kołodko i że porozumienie w sprawie wspólnego projektu reformy systemu finansów publicznych i gospodarki jest jak najbardziej możliwe.

Czekamy na dane o produkcji przemysłowej i PPI. Oczekiwania analityków dotyczące wzrostu produkcji mieszczą się w przedziale 3,3% - 4,8% w ujęciu rocznym. My spodziewamy się wzrostu o 4,3%. Dane w tych granicach będą oznaczały kontynuację trendu nieznacznego ożywienia polskiej gospodarki. Dane roczne będą porównywalne, ponieważ w marcu 2002 i w marcu 2003 roku mieliśmy taka samą liczbę dni roboczych. Ceny produkcji mogą nieznacznie wzrosnąć. W marcu objawiły się zapewne negatywne skutki wzrostu cen ropy naftowej, do którego doszło przed wybuchem wojny w Iraku, oraz wyraźnego osłabienia polskiej waluty.

Po znacznym osłabieniu dolara, do jakiego doszło podczas transakcji w Azji, sytuacja się ustabilizowała.. Przed południem, podczas notowań w Europie, mieliśmy do czynienia z range tradingiem w przedziale 1,093-1,095. Czekamy na dane o gospodarce amerykańskiej (nowozarejestrowani bezrobotni oraz wskaźnik optymizmu Philadelphia Fed).