Po publikacji wyników za I kwartał 2003 r. przez Bank Millennium inwestorzy dostali do ręki bardziej namacalny argument potwierdzający małą atrakcyjność akcji banków. Można się spodziewać, że wyniki innych banków przyniosą więcej rozczarowań niż pozytywnych informacji, więc pewnie w najbliższym czasie ich akcje nie będą się cieszyć dużym powodzeniem. A od kondycji tego sektora w dużym stopniu zależy koniunktura na całym rynku. Można przynajmniej powiedzieć, że bez banków trudno myśleć o trwałej zwyżce. Z drugiej strony ostatnie dane o produkcji pokazują, że ten segment gospodarki stabilnie się odradza, choć akurat trudno jest jeszcze przesądzić, czy jest to proces trwały i czy w kolejnych miesiącach się nie załamie. Na razie wszyscy liczą, że z każdym miesiącem będzie lepiej, a dla giełdy w największym stopniu liczą się oczekiwania.

Przed południem w dół najmocniej idą Bank Millennium (o ponad 2%) i Pekao (o blisko 4%), ale w tym drugim przypadku jest to wynik odjęcia od kursu prawa do dywidendy. Po ponad 1% spadają BZ WBK i BRE. Blisko 2% traci też Softbank. Z drugiej strony mamy zyskujące po ok. 2% Computerland, Kęty i Dębicę oraz rosnący o ponad 3% PGF. Obroty wynoszą 35 mln zł, ale 15 mln zł z tego przypada na wymianę dużych pakietów akcji na TU Europa.

W sytuacji technicznej WIG20 nic się nie zmienia. Linia trendu prowadzona po marcowych dołkach w dalszym ciągu się trzyma, ale też nie został przełamany żaden opór, na podstawie czego możnaby liczyć na trwalsze ocieplenie nastrojów. W sumie zapowiada się mało interesująca sesja, która znów prawdopodobnie rozstrzygnie się w końcowych minutach notowań. Nie ma więc co liczyć na jakiś interesujący sygnał na przyszłość. Czekamy nadal.