Dziś nastrój wokół banków popsuło obniżenie przez CAIB rekomendacji dla BZ WBK do sprzedaj i ceny docelowej do 53,4 zł. To pociągnęło kurs banku o 3% w dół. Odbijał KGHM, rósł PKN, PGF i TP. W sumie jednak niewiele się zmieniło - WIG20 przez większą część dnia poruszał się w bok na wysokości 1115 pkt. To potwierdza znaczenie oporu na tym poziomie. Nie można powiedzieć, aby po dzisiejszej sesji ostatecznie wyjaśniło się, czy kilkutygodniowa linia trendu wzrostowego już została przełamana (stałoby się to w ostatni czwartek) i od dwóch sesji mamy do czynienia z niemrawym ruchem powrotnym, czy też można nadal liczyć na wsparcie w postaci linii trendu. Sądząc po dynamice czwartkowej zniżki, jej jakości (dużej szerokości i obrotach) i porównując to z przebiegiem sesji z piątku i dzisiejszej, mnie osobiście bliższy jest ten pierwszy wariant. Szczególnie, że dość słabo wypadł dziś Pekao, który może stać się kluczową spółką wyznaczającą kierunek trendu całemu rynkowi. W zasadzie od tygodnia obroty na niej są niewielkie, ale nie uwzględniając spadku wynikającego z odjęcia prawa do dywidendy, kurs nie spada. Widać więc, że w tym przypadku podaż powstrzymuje się z decyzjami. Wydarzenia odbywają się tuż ponad ważnym średniookresowym wsparciem. Byki mają trudności, aby kurs oddalić od niego na bezpieczną odległość. To nie jest dobry znak, ale też nic jeszcze nie jest przesądzone.

Na rynkach zagranicznych nastroje były dziś lepsze niż w piątek, ale dane o wydatkach i dochodach osobistych za marzec potwierdziły, że trwa tutaj stagnacja i nie można z tej strony oczekiwać impulsu dla amerykańskiej gospodarki. Publikowane wyniki spółek nie odbiegały od tego, co obserwowaliśmy dotychczas - spółki pokazywały nieco lepsze wyniki od oczekiwań.