Najwięcej powodów do zadowolenia mają posiadacze akcji KGHM i Comarchu, które rosną po ponad 1%. W sumie WIG20 zniżkuje o 0,4% do 1139 pkt. To tylko podtrzymuje niepewność co do dalszego rozwoju wypadków na rynku. Opór przy 1143 pkt jest nadal nieprzebity, ale też indeks jest dość daleko od wsparcia w postaci poniedziałkowej luki hossy - 1125 pkt. Podobne niezdecydowanie widać na rynkach eurolandu. Pomimo słabego odczytu indeksu aktywności w sektorze usług za kwiecień, indeksy nie zmieniają swoich wartości i pozostają wpatrzone w to, co dzieje się za oceanem. A tam wciąż nie ma powodów do niepokoju. Co prawda, amerykańskie wskaźniki koniunktury wyhamowały wczoraj zwyżkę, ale pogorszenie nastrojów nie było duże. Patrząc na wykres DJIA czy S&P500 widać, że popyt ma coraz większe problemy z prowadzeniem indeksów na wyższe poziomy, ale z drugiej strony nie widać większej podaży, która pociągnęłaby rynki mocniej w dół. Z przebiegu kwietniowej zwyżki widać, że wystarczy jeden mocniejszy spadek, by wyraźnie pogorszyć obraz indeksów, ale póki co ten spadek nie następuje i trudno go też z góry zakładać.

Istotnym elementem obecnej sytuacji na rynkach kapitałowych jest rosnący kurs euro względem dolara. Pamiętamy, że często w przeszłości ta tendencja wyprzedzała zdarzenia na rynku akcji. Niepokoi ona tym bardziej, że towarzyszą jej słabnące notowania miedzi, pokazujące zwątpienie inwestorów w możliwość wyraźnego ożywienia gospodarki światowej w drugiej połowie roku. Są to jednak procesy wykraczające poza krótki termin i nie można oczekiwać, aby zdeterminowały notowania w perspektywie jednej, czy kilku sesji. Bez wątpienia stanowią jednak wyraźne ostrzeżenie na przyszłość.

WIG20 opór ma przy 1143 pkt, wsparciem jest 1125 pkt. Niewielkie obroty w przedpołudniowej fazie sesji wskazują, ze żaden z tych poziomów nie zostanie dziś przełamany i czeka nas kolejny dzień marazmu.