Ponad 1% spadkami dzień zaczęły też Telekomunikacja i KGHM. W sumie jednak obraz WIG20 niewiele się zmienia, choć nie jest wykluczone, że na koniec dnia będzie można wyrazić bardziej jednoznaczną opinię o rynku. Przez pierwszą godzinę sesji indeks spadł do poziomu poniedziałkowego otwarcia przy 1135 pkt i wydaje się, że w dalszej części dnia popyt będzie walczył o utrzymanie wsparcia w postaci ostatniej luki hossy (1125-1135 pkt). Jej zasłonięcie dawałoby niedźwiedziom mocny argument do ręki, pozwalając spodziewać się ataku na kluczowe obecnie wsparcie przy 1110 pkt. Jednak przesądzanie czegokolwiek już teraz byłoby przedwczesne. Rynek już tak bardzo przyzwyczaił się do trendu bocznego, że zakładanie jego zakończenia nie ma większego sensu. Pozostaje czekać na wyjaśnienie sytuacji.
Na świecie też bez większych zmian. Jak można było się spodziewać decyzja FED nie wywołała większych emocji. Na obniżkę stóp nikt nie liczył, a komentarz towarzyszący decyzji nie był jednoznaczny. Można więc przypuszczać, że tak jak w poprzednich latach również w tym roku w maju zadecydują się losy średnioterminowej koniunktury. Warto zwrócić uwagę na jeden element z analizy technicznej. Dzienny MACD dotarł na głównych indeksach światowych do poziomu przy którym kończyły się wszystkie poprzednie korekty w bessie. Wniosek jest z tego jeden. Albo zwyżka jest już na ukończeniu, albo też mamy do czynienia z ruchem najsilniejszym od ponad 3 lat, który stanowiłby odreagowanie całej fali spadkowej rozpoczętej w marcu 2000 r. Kierunek indeksów pokaże, gospodarka światowa może liczyć na poprawę swojej kondycji, czy też raczej czeka ją okres ponownego zwolnienia, lub nawet wejście w recesję.