Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 20.05.2003 08:40

Najgorsza sesja dla indeksu Dow.gif od dwóch miesięcy. Dolar traci ponownie

wobec euro zaliczając nowe czteroletnie minimum dolar.gif (na wykresie

będzie to oczywiście szczyt). Robi się całkiem interesująco. Zwłaszcza, że u

nas jest rzesza liczących na zwyżki. Do naszego rynku zaraz wrócimy.

Najpierw spójrzmy, co działo się w Stanach. Jak już wiadomo, wczoraj

Reklama
Reklama

pojawiły się tam spore spadki. Dow.gif spadł o ponad 2%, a Nasdaq o prawie

3%. Jedynymi branżami, które uważane były wczoraj za atrakcyjne do zakupu to

biotechnologie oraz wydobycie złota. Zainteresowanie spółkami "złotymi"

wynikało z wczorajszego wzrostu ceny kruszcu ponad poziom 360 dolarów za

uncję zloto.gif Za trzydziestki składników budujących DJIA tylko dwie

(Altria i Coca-Cola) zakończyły wczorajszą sesję ponad poprzednim

Reklama
Reklama

zamknięciem. Reszta straciła, a wśród nich najwięcej Home Depot i HP.

Wykresy właściwie mówią same za siebie. Po wahaniach w okolicach oporów

rynek zawraca. Wprawdzie same opory były naruszone, ale jak widać nie

wystarczyło to do kontynuowania zwyżek Dow.gif Nasdaq.gif Padły linie

trendu, a spadek dokonał się przy przyzwoitym obrocie. Analitycy poklepywali

się po plecach, że obecna sytuacja nie jest taka sama, jak poprzednie, że

Reklama
Reklama

ostatni wzrost miał już nieco inny charakter - inaczej zachowywał się obrót.

Można się pocieszać. Chodzi jednak o to, że materia nie wytrzymała. Nerwy

inwestorom w końcu puściły. Powody? Jak zwykle po sesji znajdzie się ich

mnóstwo. Wydaje się, że dotarła do większej grupy graczy świadomość, że po

takim wzroście, jak ostatni rynek ma małe szansę na dalszą zwyżkę. Wynika to

Reklama
Reklama

po prostu z faktu, że musiałaby zajść jakaś poważna zmiana by uprawniała do

takich oczekiwań. Niestety ostatnie informacje dotyczące gospodarki nie

pozwalają na takie wnioski.

Wczoraj opublikowany został indeks wskaźników wyprzedzających LEI za

kwiecień. Jego wartość wyniosła +0,1%. To niski poziom i zdaje się

Reklama
Reklama

potwierdzać, że oczekujący na rychłe ożywienie gospodarcze w USA muszą się

uzbroić w cierpliwość. Dość dobrze wpisuje się ta publikacja w to, co już

zdążyliśmy ostatnio zaobserwować. Wydaje się, że na razie dobrze będzie

jeśli gospodarka nie zacznie ponownie spadać. Kwiecień to pierwszy miesiąc

wzrostu LEI. Główną tego zasługą jest polepszenie się nastrojów wśród

Reklama
Reklama

konsumentów i przedsiębiorców. To jednak samo w sobie nie stanowi jeszcze

powodów do zadowolenia. Za tym polepszeniem powinny pójść decyzje.

Konsumenci powinni nieco odważniej dokonywać zakupów, a przedsiębiorcy, ci

co maja taką możliwość, przystąpić do zwiększenia produkcji, a może nawet do

inwestycji. Jeśli chodzi o zakupy, to tu warto śledzić dane napływające z

sieci detalicznych związane z wielkością ich sprzedaży. Wczoraj takie dane

za poprzedni tydzień opublikował Wal-Mart. Okazały się one zgodne z

wcześniejszymi prognozami mimo, że sprzedaż związana z Dniem Marki była

nieco gorsza. Nie ma się jednak z czego cieszyć. Największy na świecie

detalista prognozuje wzrost sprzedaży w maju w stosunku do roku ubiegłego o

1-3%, co wyraźnie wskazuje, że z popytem u ludności nie jest najlepiej.

Obecne składniki LEI związane z sytuacją w przemyśle i zatrudnieniu nie

sygnalizują polepszenia. Właśnie rynek pracy zasługuje na szczególną uwagę.

Po krótkotrwałym polepszeniu ponownie postępuje pogorszenie się sytuacji w

tym względzie. Trzeba wiedzieć, że właśnie spadek ilości miejsc pracy i brak

poprawy w zatrudnieniu sprawia, że Krajowe Biuro Badań Ekonomicznych, które

po zapoznaniu się z szeregiem danych makro określa aktualny stan

amerykańskiej gospodarki do tej pory nie odwołał stanu recesji w USA. Po

zapoznaniu się w kolejnym niebyt optymistycznym wskaźnikiem rynek pokazuje,

iki HP. Wzrosły ceny akcji Agilent po

tym, jak spółka podała wyniki. Zanotowana strata okazała się mniejsza od

wcześniejszych prognoz. Wzrosły także Medtronic i Nordstrom po lepszych

wynikach za I kw. 2003 r. Obecnie kontrakty w USA notują niewielki wzrost

względem fair value (NQ +1,5 SP +2,2).

Wprawdzie wzrost kontraktów za oceanem może cieszyć, to jednak jego skala

wobec spadków w czasie regularnej sesji jest na tyle mizerna, że nie ma co

liczyć na poprawę nastrojów. Po mocnym spadku cen w Stanach nie obejdzie się

i u nas od osłabienia. Przynajmniej na początku sesji. Gdy dodamy do tego,

że Dax.gif wczoraj opuścił pielesze swojego kanału to robi się mało

interesująco dla właścicieli długich pozycji. Nie jest tragicznie, bo nadal

poziom połowy białej świecy z poprzedniej środy się broni (patrząc na

zamknięcia). Można ewentualnie liczyć na pogłębiający się proces utraty

korelacji naszego rynku z tymi na zachodzie. To jednak jest problem byków

na dalszą część sesji. Jedno jest niemal pewne - zaczniemy od spadku. Skala

nie musi być duża. Ważne jest to, by ceny nie zjechały zbyt mocno pod poziom

wczorajszego minimum Kontrakty.gif I tak już w tej chwili wydaje się, że

obawy o to, że środowy wyskok był tylko jednodniową akcją potwierdzają się.

Indeks.gif Dziś w czasie sesji nie ma szczególnie ważnych danych. Jedynie,

co może przykuć uwagę graczy to PKB Francji drugiej gospodarki strefy euro.

Po danych z Niemiec już nie jest dobrze, a nic nie wskazuje, by miało być

lepiej. To jednak nie rozrusza naszego rynku, bo publikacja będzie miała

miejsce już za chwilę. Brak bodźców zewnętrznych niestety może nas skazać na

sesję nad wyraz spokojną z niską zmiennością. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama