Tym razem podaż czekała jednak już poniżej poprzedniego otwarcia i na poziomie 1179 pkt. zatrzymała wzrosty przejmując inicjatywę. Efektem była kilkudziesięciominutowa przecena, która z kolei zaprowadziła kurs w pobliże wczorajszego zamknięcia. Wsparcie to zostało jednak obronione i popyt zabrał się za odrabianie strat. Rynek powrócił w rejon wcześniejszego szczytu, ale i tym razem okazał się on wystarczającą barierą dla wzrostów. W ostatnich dwóch godzinach doszło do lekkiego osłabienia, ale bardziej przypominało ono konsolidację niż mocniejszą wyprzedaż i do końca dnia nic ciekawego się nie działo.
Rynek był wczoraj bardzo niezdecydowany co do kierunku ruchu, co potwierdzają długie cienie świecy wyrysowanej na wykresie. Pomimo wzrostu trudno uznać ją za oznakę zakończenia spadków, których ryzyko w perspektywie najbliższych dni pozostaje duże. Lekko pozytywną wymowę ma wprawdzie fakt powrotu ponad naruszoną we wtorek przyspieszoną linię trendu zwyżkowego z początku maja br., ale dużo bardziej znacząca jest bliskość silnego oporu w strefie 1183-1186 pkt. wyznaczonego przez szczyty z początku kwietnia oraz 61.8% zniesienia fali spadkowej z połowy stycznia br. W tej sytuacji powrót ponad linię trendu nie przesądza jeszcze o zakończeniu korekty, a tym bardziej o sforsowaniu powyższej bariery. Jak pokazały ostatnie dni podaż w jej pobliżu bardzo mocna i należy spodziewać się jej zdecydowanego oporu. Dodatkowo pogarsza się obraz niektórych wskaźników, jak chociażby MACD, który przygotowuje się do testu średniej. Biorąc pod uwagę te elementy trudno więc o zbytni optymizm i już na dzisiejszej sesji może dojść do dalszego osłabienia. Większym impulsem dla byków nie powinien być też wzrost na rynkach amerykańskich.
Bieżące poziomy
Wsparcia - 1166, 1157, 1148
Oporu - 1180, 1183, 1186