Nie na powodów do sprzedawania akcji, z drugiej strony papiery są drogie i trochę strach je kupować. Sytuacja jest tym delikatniejsza, że nie jest wykluczone, że rynki amerykańskie są w trakcie formowania szczytów wiosennej mini-hossy. Choć to, co dzieje się na świecie ma od dłuższego czasu ograniczone znaczenie.

WIG20 opór ma w okolicach 1180 pkt, wsparciem jest 1147 pkt. Jednak nawet w przypadku przekroczenia 1180 pkt trudno się spodziewać, aby stało się to impulsem do trwałego ruchu w górę. Raczej, zgodnie z tym co działo się dotąd, oznaczałoby to ponowną konsolidację tylko na nieco wyższym poziomie. Konsekwencje przełamania wsparcia byłyby dużo poważniejsze, ale na razie jest to bardziej odległa historia.

Ciekawe będą notowania Telekomunikacji. To ona od kilku dni ciąży rynkowi i wciąż nie do końca wiadomo dlaczego. Uzasadniona jest chęć realizacji zysków, ale to chyba nie do końca wyjaśnia sprawę. Można się domyślać, że może to być związane z zaognieniem sytuacji na Śląsku. Jest to niekorzystne dla Kompanii Węglowej. Niewykluczone, że mogłoby dojść do jej ponownego dokapitalizowania, ale to wszystko są teraz tylko domysły, snucie scenariuszy.

Na pewno ważne dla całego rynku jest ostatnie wzmocnienie akcji z sektora bankowego. To one wzięły na siebie ciężar dźwigania rynku w górę. Pytanie, jak długo zdołają porosnąć, bo przecież w ich otoczeniu makroekonomicznym niewiele się zmieniło.

Tych pytań jest sporo i dlatego trudno postawić jednoznaczną prognozę na najbliższe dni. Do tego dochodzą jeszcze, publikowane dziś, dane o dochodach i wydatkach Amerykanów, które będą dla rynków bardzo ważne. Dlatego pewnie przez większość sesji niewiele się będzie działo, ożywienie może przyjść w końcówce.