Nie sądzę, by powodem była fascynacja dzisiejszym rynkiem walutowym. Węgry zdewaluowały forinta i przez wiele godzin wydawało się, że podobnie postąpi NBP. Banki centralne z pewnością poinformowały się wzajemnie o planowanych działaniach i grano na osłabienie złotówki do 9:00 rano z taką pewnością, jakby w ogóle nie było ryzyka. Mieliśmy ponadprzeciętne wzrosty zarówno na dolar/złoty, co może nie było zaskakujące, ale również EUR/PLN w sytuacji, gdy euro/dolar znajdował się w niezłych dołkach. EUR/PLN przebił tegoroczne maksimum i niewiele mu zabrakło do szczytu wieloletniego dochodząc w najwyższym miejscu do 4.4927. Od drugiej godziny dzisiejszej sesji obraz rynku uległ zasadniczej zmianie. Agresywna sprzedaż widoczna na godzinowych to zarówno zamykanie pozycji, jak i nowa sprzedaż. USD/PLN doszedł do 3.8550 z samego rana, ale obecnie jest już tylko na 3.7800. Ta największa spekulacja na złotówce od dwóch miesięcy mogła wykorzystać jakieś przecieki, o które w dobie dzisiejszej techniki nietrudno. Wyniki na giełdach podtrzymują dolara. EUR/USD spadł na początku Tokio do poziomu 1.1632 przy ekstremalnie wyprzedanych wskaźnikach. Odbicie techniczne miało zakończyć się przed 11:00, ale na rynku pojawiły się nowe duże zlecenia na kupno euro. Wskaźnik siły przedostał się powyżej poziomu 50.00. Wszystko w sytuacji, kiedy trend spadkowy na EUR/USD w układzie dziennym nie powinien zakończyć się ani dzisiaj ani jutro. Tak przynajmniej sugeruje analiza modelowa i długość dotychczasowej fali. Najbliższa godzina modelowa 14:00 zbiega się z momentem, kiedy nastąpi reakcja po obcięciu stóp procentowych o 50 pkt. EUR/USD przebił wielką figurę 1.1700 dochodząc na jednej świecy już do 1.1740. To wielki powrót popytu w trakcie czwartku, który tradycyjnie należy do sesji o dużej zmienności. Najbliższy opór godzinowych znajduje się na 1.1753. Zrobiło się gorąco i niebezpiecznie, warto więc pozwolić sobie na odsapnięcie w trakcie następnej godziny.
Paweł Koszarny
Analityk FMA
ECM
5.06.03