Euro wzrosło w poniedziałek do dolara po tym jak brytyjski sekretarz skarbu, Gordon Brown powiedział, że Wielka Brytania nie jest jeszcze gotowa do przyjęcia euro, ale referendum w tej sprawie może odbyć się już w 2004 roku. Wzrost notowań euro powstrzymał prezydent USA George W. Bush, który powiedział, że Biały Dom nadal popiera politykę mocnego dolara, a amerykańska waluta znajduje się pod presją z powodu różnic w poziomie stóp procentowych między USA a Europą. Dolar znalazł się także pod presją z powodu informacji, że w spółce Freddie Mac, drugiej pod względem wielkości w USA spółce zajmującej się finansowaniem hipotek wyrzucono prezesa i dyrektora operacyjnego, ponieważ nie chcieli oni w pełni współpracować z audytorami, którzy badają raporty spółki za lata 2000-2002. Ta informacja osłabiła dolara, ponieważ międzynarodowi inwestorzy lokują wielkie pieniądze w papiery dłużne Freddie Mac i jeżeli ich zaufania do tej instytucji osłabnie, może się to negatywnie odbić na dolarze.
A więc wczoraj obserwowaliśmy zmienne nastroje na rynku eurodolara, które trudno było przewidzieć. Sytuacja techniczna trochę się pogmatwała, ale w dalszym ciągu znajdujemy się w trendzie bocznym pomiędzy wsparciem na poziomie 1.1630/50 a oporem na 1.1920/40. Wydaje się, że najrozsądniej byłoby kupić przy wsparciu lub sprzedać przy oporze.
Na dzisiejszej sesji poziomem wsparcia będzie 1.1700, a oporem 1.1750. Przebicie któregoś z tych poziomów może pomóc w ustaleniu krótkoterminowego kierunku na EURUSD.
Podobnie jak podczas wczorajszej sesji, w dniu dzisiejszym nie otrzymamy publikacji istotnych danych makro, które mogłyby w znaczący sposób wpłynąć na kursy walut.
O godzinie 8.55 jedno euro wyceniano na 1.1732 dolara i 138,59 jena.