Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 24.06.2003 08:48

Trzycyfrowy spadek Dow Jones i dwuprocentowa przecena Nasdaq nie wzbudziły

zbyt dużo emocji. Obroty były jednymi z niższych w ostatnim czasie, a oprócz

spadku w pierwszej części sesji, niemal do końca oglądać można było marazm.

Rynki wyraźnie weszły już w fazę wyczekiwania na decyzję banków centralnych

o stopach procentowych, co nie wróży najlepiej aktywności na dzisiejszy

Reklama
Reklama

dzień.

Za wczorajszy spadek w głównej mierze ponownie obarcza się liderów rynku

kredytu hipotecznego Fannie Mae i Freddie Mac. New York Times ponownie

informuje o nieprawidłowościach księgowych, tym razem w tej pierwszej

firmie. Obie spółki zgodnie zaprzeczają, jakiemukolwiek upiększaniu wyników,

jak i negatywnemu wpływowi obniżek stóp na ich zyski, ale w każdej plotce

Reklama
Reklama

jest ziarnko prawdy, a na tak strategicznym dla gospodarki rynku jak rynek

nieruchomości, jakiekolwiek problemy tych dwóch firm mogą przynieść ogromne

kłopoty dla całego rynku. Panikować nie ma co, ale jeśli ktoś nie może

doczekać się powrotu 4-5% spadków na jednej sesji, to pierwsze w kolejce do

dania takiego impulsu są właśnie te dwie spółki.

Kolejne punktu zabierał jeszcze wczoraj sektor biotechnologiczny, ciągnięty

Reklama
Reklama

przez niezbyt przychylnie oceniane fuzje. Ale już do końca tygodnia, takie

informacje będą tylko tłem dla rozgrywki największych graczy, dla których

ten tydzień wydaje się strategiczny. Albo po obniżce stóp dalej ciągną rynek

nie mając alternatywy nawet dla tak drogich akcji, albo rozpoczyna się

głębsza korekta całego powojennego wzrostu. Moja opinia jest chyba dość

Reklama
Reklama

wyraźna Dow.gif SP500.gif Nasdaq.gif ale tak naprawdę, paradoksalnie

najlepsze dla niedźwiedzi byłoby teraz małe odreagowanie. Na S&P500 i Dow

Jones pozwoliłoby to na zrobienie prawego ramienia małej szczytowej formacji

RGR i wraz z zejściem pod linię szyi podwójnego szczytu na Nasdaq przyniosło

spadki.

Reklama
Reklama

Wszystko zależy oczywiście od jutrzejszej decyzji FED. Co byłoby dla rynku

lepsze ? Coraz częściej słychać, że tylko 25 pb pozwoli rynkowi na dalsze

wzrosty. Większe cięcie potwierdziłoby fatalny stan gospodarki, obawy (cały

czas moim zdaniem niesłuszne) o deflację, no i brak perspektyw na kolejne

cięcia. Trochę się z tym poglądem nie zgadzam, choć logicznie wydaje się

Reklama
Reklama

bardzo spójny. Tyle tylko, że logicznego zachowania indeksów próżno szukać

na większości giełd. Nawet jeśli FED fatalnie oceni gospodarkę, a akcje

staną się wyraźnie przewartościowane, to jakie inwestycje wybiorą Amerykanie

przy tak rekordowo niskich stopach procentowych ? Na pewno nie obligacje.

Przecież właśnie ten proces napędza ostatnie nie do końca zasłużone wzrosty

indeksów. Co prawda bez końca trwać one nie mogą i możliwe, że rozmawiamy

tutaj już tylko o jak najmniejszej korekcie, a nie wzrostach. Jednak jeśli

byk ma szybko powrócić na Wall Street, to jutro potrzebuje 50 pb z FED.

Jakie szanse ? Fed Fund Futures dają oczywiście 100% szans na obniżkę 25 pb.

ale już tylko 52% na większe cięcie. Trudno się dziwić takiemu wynikowi, bo

ostatnie dane makro nie są tak jednoznaczne i potrafią się bardzo

dynamicznie zmieniać (patrz ostatni indeks nastroju). Jutro będzie nerwowo.

Skoro jesteśmy przy indeksie nastroju, to przypomnę, że ostatni wstępny

czerwcowy odczyt indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan zamiast wzrostu z

92,1 do 93,1 pokazał spadek do 87,2. Rewizja tego indeksu już w piątek, ale

dzisiaj emocje budzić będzie wskaźnik zaufania konsumentów. Prognozuje się

spadek z 83,8 do 82,0. Przyznam, że przy tych danych można tylko rzucać

kostką. Widać bowiem po ostatnich wskaźnikach, że tak naprawdę odczyt

zależał tylko i wyłącznie od samego momentu badania. Dużą zmienność

nastrojów dobrze widać przy wszystkich mniej ważnycyłaby mniej związana a prognozowanymi na podstawie wskaźnika wydatkami

konsumentów, a bardziej z dyskontowaniem jutrzejszej decyzji.

Na naszym rynku, podobnie jak na wszystkich rynkach Eurolandu, zapowiada się

spokojna sesja wyczekiwania na obniżki stóp. Nie bez podstaw są obawy, że

szczególnie na naszym grajdołku może to przyjąć sadystyczną formę, której

próbkę mieliśmy już wczoraj. Nie za bardzo widać, co mogłoby zmienić dzisiaj

obraz sesji. Spadek w Stanach był głównie na początku sesji i jego

zdecydowaną większość mamy w cenach. Amerykańskie kontrakty też kierunku nie

wskażą NQfut.gif SPfut.gif Wydarzeniem sesji mogłyby być jakieś rewolucje w

PIT"ie , które rząd ogłosiłby dzisiaj, a które byłyby jakąś małą

propagandową rewolucją będącą efektem niedzielnego zamkniętego posiedzenia

rządu. Pozostaje oczywiście pytanie, czy rynek jest w stanie, po ostatnich

deklaracjach o podatku liniowym, reagować na jakiekolwiek obietnice ? Tylko

na sensowne i realne do spełniania, a to niestety często się ostatnio

wykluczało.

Zaczynamy przy wczorajszym zamknięciu i nie pozostaje nic innego jak

zacisnąć zęby i przeczekać sesję. Jak na razie nic nie wskazuje, by miały

być dzisiaj jakieś fajerwerki. Kontrakty.gif Indeks.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama