Trudno tu się jednak doszukiwać sensacji - o tym spekuluje się od kilku miesięcy i to jest głównym powodem tegorocznej poprawy notowań Softbanku. Zwyżka wynika raczej z tego, że ostatnio walor nie uczestniczył w zwyżce. Inwestorzy starają się wyszukiwać wśród drogich i bardzo drogich te spółki, które są relatywnie najtańsze. I dlatego rynek posuwa się w górę w tak wolnym tempie i techniką skokową - po jednej dobrej sesji następuje partia szachów z marazmem i brakiem przekonania, w którą stronę podążać. Opór na WIG20 jest bardzo blisko i stanowi go grudniowy szczyt przy 1256 pkt. Trudno sobie wyobrazić, by dotychczasową techniką udało się go na trwałe sforsować. Chyba, że rynki światowe wrócą do trendu wzrostowego. Na to jednak coraz mniej się zanosi.

Wczoraj Fed wykonał w zasadzie krok rozpaczy i po raz kolejny obniżył stopy. Rynek zareagował spadkiem, czym dał wyraz brakowi przekonania, że to może w obecnej sytuacji jakoś pomóc. Dobrze obrazują to wczorajsze dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku w maju. Spadły one kolejny raz, choć spodziewano się ich wzrostu. Wydaje się, że polityka monetarna niewiele już może pomóc amerykańskiej gospodarce. A wyczerpanie (lub bardzo bliskie wyczerpanie) amunicji banku centralnego wystawia ją na dodatkowe ryzyko. W przypadku ponownego pogarszania się kondycji amerykańskiej gospodarki potrzeba będzie wyjątkowych działań, a te bez wątpienia odbiłyby się na sytuacji na rynkach finansowych. To na razie przyszłość i w krótkim terminie nie będzie miała ona znaczenia. Ale warto te uwagi uwzględniać w sytuacji, gdy w Ameryce wyceny akcji zbliżyły się do poziomów notowanych ostatnio na szczycie internetowej hossy, a do balonu spekulacyjnego na rynku akcji dołączyły bąble na rynku obligacji i nieruchomości. Je też trzeba będzie przekłuć.