Najważniejszy był indeks aktywności sektora wytwórczego ISM, który wyniósł 49.8 pkt. i pozostał poniżej granicy 50 pkt. Dodatkowo sentyment pogorszyły informacje o spadku inwestycji budowlanych w maju. W rezultacie na samym początku główne indeksy szybko osunęły się w dół. Po kilkudziesięciu minutach handlu atmosfera się uspokoiła, ale większej ochoty na wzrosty nie było widać. Na rynku zapanowała więc mało interesująca konsolidacja. Punkt przełomowy nastąpił w połowie notowań. W tym czasie pojawił się bowiem aktywniejszy popyt, który skupił się głównie na największych akcjach technologicznych (m.in. Microsoft, Intel, Cisco). Wystarczyło to by diametralnie zmienić obraz rynku. Inwestorzy szybko zapomnieli o słabszych danych i przystąpili do zakupów ciągnąc indeksy w górę. DJIA i Nasdaq Composite wyszły na plus i kontynuowały wzrosty do końca handlu. Na wykresach mamy w efekcie korzystnie wyglądające białe świece z dolnymi cieniami, dzięki którym obronione zostały ważne wsparcia.

Optymistyczne zakończenie notowań za oceanem powinno lekko wzmocnić stronę popytową na naszym parkiecie. Euforii trudno raczej na tej podstawie oczekiwać ale są szanse, że wystarczy to na dzisiejszej sesji do zahamowania spadków. Wczorajsza przecena, a zwłaszcza zejście indeksu poniżej istotnego wsparcia jakie pochodziło od linii trendu z maja pogorszyły obraz rynku otwierając drogę dla wyraźniejszego osłabienia. Jeśli więc te negatywne sygnały nie zostaną szybko anulowane można spodziewać się w najbliższym czasie kontynuacji spadków. Najlepszym rozwiązaniem byłby oczywiście powrót powyżej tej bariery już na dzisiejszej sesji co pozwoliłoby założyć, że przebicie było fałszywym sygnałem. Obecnie jednak w tym rejonie, czyli ok. 1239 pkt. należy spodziewać się mocniejszego oporu i jest duże ryzyko, że pokonanie może się nie powieść. Jest więc dość prawdopodobne, że ewentualna poprawa nastrojów