Otwarcie było słabsze głównie za sprawą wyraźnej przeceny na rynkach amerykańskich. Na głębszy spadek byki jednak nie pozwoliły i bardzo szybko odzyskały energię. Kurs ruszył do góry i po dwóch i półgodzinie handlu doszło do testu górnego przedziału powyższej bariery. Podobnie jak w ostatnich dniach skończyło się tylko na naruszeniu. Podaż pojawiła się bowiem tuż powyżej i jej odpowiedź była na tyle skuteczna, że rynek powrócił w pobliże porannych minimów. Tu z kolei popyt nie dał za wygraną i zainicjował z tych poziomów ruch zwyżkowy, który zakończył się kolejnym podejściem do sforsowania luki. Ta próba również się jednak się nie powiodła za sprawą słabszej końcówki.
Sesja upływająca pod znakiem trendu bocznego o stosunkowo niewielkim jak na ostatnie czasy zakresie nie mogła przynieść istotnych sygnałów sugerujących kierunek większego ruchu. Takie elementy jak dominujący trend wzrostowy, czy spora determinacja byków w pobliżu silnego oporu pochodzącego sprzed ponad roku w strefie 1310-1319 pkt. przemawiają za optymistycznym scenariuszem, czyli pokonaniem tej bariery i kontynuacją wzrostów. Taką możliwość dają też na przykład MACD i ROC potwierdzające kierunek ostatnich ruchów rynku. Jest to więc obecnie bardziej prawdopodobny wariant, ale z jego przesądzaniem warto wstrzymać się do czasu faktycznego sforsowania. Przesłanek skłaniających do większej ostrożności jest co prawda mniej, ale ich bagatelizowanie może być poważnym błędem. Najważniejszymi z nich są nieudane testy powyższego oporu świadczące, że podaż nie odda go bez walki oraz duże wykupienie rynku sygnalizowane przez najszybsze oscylatory. Nie są to oczywiście sygnały zwiastujące trwalszą zmianę trendu, ale mogą stanowić ostrzeżenie przed zbliżającą się korektą. Ważna może okazać się dzisiejsza sesja. Wzrost na rynkach amerykańskich powinien dać popytowi impuls dla zamknięcia luki bessy, ale jeśli nie wykorzysta on tej szansy najbliższe dni mogą przynieść spadek przynajmniej do połowy białej świecy sprzed tygodnia na wysokości 1281 pkt.