Na następnej sesji byki próbowały to wykorzystać i pociągnąć indeks wyżej, ale spotkały się z aktywniejszą reakcją podaży. Dało to z kolei pretekst dla zainicjowania ruchu spadkowego, ale już wspomniane okno z poniedziałku okazało się skutecznym wsparciem i po udanej obronie w czwartek piątkowa sesja znowu przyniosła odbicie. Niewielki zasięg osłabienia należy odbierać jako element potwierdzający, że kontrolę nad rynkiem nadal sprawuje popyt, ale z drugiej strony jest także kilka sygnałów skłaniających do ostrożności i nie pozwalających przesądzać, że zwyżka na zamknięciu stanowi zapowiedź powrotu do trendu wzrostowego w najbliższych dniach. Do tych przesłanek należy chociażby formacja wisielca uformowana na wykresie we wtorek, którą potwierdziło zamknięcie poniżej korpusu oraz nieudane wyjście ponad szczyt. Do czasu zamknięcia luki hossy w obrębie 1349-1355 pkt. nie ma wprawdzie poważniejszego zagrożenia większą korektą, ale powyższy układ jest jednym z elementów sugerujących, że na jednym teście może się nie skończyć, a skuteczna nie anulowała groźby przeceny.

Również ze strony wskaźników technicznych sytuacja zaczyna się pogarszać. Większość szybkich oscylatorów dała sygnały sprzedaży wychodząc z obszarów wykupienia, a ich wagę w niektórych przypadkach (np. Stochastic) zwiększają uformowane jednocześnie negatywne dywergencje. ROC i MACD jak na razie kontynuują wyraźne wzrosty ponad swymi poziomami sygnału. Pierwszy z nich jest jednak w pobliżu poziomów, które w przeszłości zapowiadały spadki, a w przypadku MACD zmniejszający się napór popytu widać w postaci opadającego MACD-histogram. Biorąc pod uwagę argumenty przemawiające za groźbą przejściowego wyczerpania potencjału wzrostów nie można też zapominać o położonych stosunkowo blisko kolejnych barierach podażowych. Najważniejszą z nich wyznaczają obecnie szczyty z maja i czerwca ub.r. w przedziale 1390-1415 pkt. Niewykluczone wprawdzie, że popyt zdobędzie się jeszcze na podciągnięcie rynku, ale w tym rejonie prawdopodobne jest wyraźniejsze odreagowanie wzrostów, a ponadto należy liczyć się z tym że również ewentualny ruch w te okolice może zostać poprzedzony kilkudniową korektą.

Na podstawie powyższych sygnałów trudno wprawdzie mówić o trwalszym zwrocie rynkowym, ale jako zapowiedzi korekcyjnego odreagowania nie należy ich bagatelizować. Pierwszym wsparciem dla spadków będzie wspomniana luka z poniedziałku, ale ryzyko jej zamknięcia jest duże. Znacznie większe znaczenie mieć będzie wkrótce górna granica kanału wzrostowego przebita dwa tygodnie temu, a biegnąca obecnie na wysokości 1327 pkt. Jest sforsowanie otworzyłoby drogę dla zniżki w pobliże linii trendu z końca kwietnia, która jest kluczowym z punktu widzenia krótkiego okresu wsparciem. Aktualnie położona jest ona na poziomie 1272 pkt., a pokonanie byłoby negatywnym sygnałem zapowiadającym głębsze i dłuższe osłabienie. W najbliższym okresie jest to jednak raczej mało prawdopodobne i nawet jeśli doszłoby do mocniejszego spadku to można się spodziewać, iż ostatnią z tych barier popyt obroni.

Podsumowując można więc powiedzieć, że pomimo iż popyt zachował w ostatnim okresie przewagę na rynku i jak na razie nie doszło do większego ruchu spadkowego to jednak kilka sygnałów, jakie się ostatnio pojawiły sugeruje większą ostrożność i konieczność baczniejszej obserwacji rynku. Nie można bowiem bagatelizować takich elementów, jak bliskość kolejnego z obszarów oporu, niekorzystna formacja wisielca czy też pogorszenie sytuacji niektórych wskaźników. Nie są to wprawdzie przesłanki, które obecnie należy traktować jako zapowiedź większego punktu zwrotnego, ale jako oznaki możliwej korekty mają spore znaczenie. W takich bowiem kategoriach należałoby traktować ewentualne osłabienie za czym przemawia choćby dominujący na rynku trend wzrostowy. Pierwszym poważniejszym sprawdzianem dla tego scenariusza będzie zachowanie indeksu w okolicach górnej granicy kanału wzrostowego, ale dopiero zejście poniżej linii wyznaczającej zwyżkę z końca kwietnia br. będzie sygnałem otwierającym drogę dla większych spadków. Nawet jeśli w perspektywie najbliższych tygodni dojdzie do wyraźniejszej przeceny to jednak ostatnia z tych barier nie powinna zostać przebita i w jej pobliżu można oczekiwać zakończenia spadków.