ŚWIAT: Wczorajsze dobre dane odnośnie liczby nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych pomogły dolarowi na krótko. Już wieczorem kurs EUR/USD powrócił do poprzednich poziomów, a dzisiaj przed południem doszło do ataku na wczorajsze szczyty. Tym samym jak na razie obronił się opisywany wczoraj poziom 1,1430 stanowiący linię szyi zanegowanej spadkowej ponad dwumiesięcznej formacji głowy i ramion. Zbyt długie przebywanie kursu EUR/USD ponad tym poziomem może sugerować, iż ostatnie spadki z okolic 1,19 do 1,11 były jedynie korektą w długoterminowym trendzie wzrostowym. Zastanawiający jest fakt, iż "zielony" nie reaguje na coraz to lepsze dane potwierdzające rządowe prognozy o nadchodzącym ożywieniu. O godz. 14:30 Departament Handlu podał, iż zamówienia na dobra trwałego użytku wzrosły w czerwcu o 2,1 proc. wobec prognoz na poziomie 1,0 proc. Dodatkowo "na plus" zrewidowano dane z maja ( z "minus" 0,4 proc. do zera). Inwestorzy czekają teraz na informacje z rynku nieruchomości (sprzedaż nowych domów i na rynku wtórnym) - prognozy 1,1 mln i 5,9 mln. Zapewne będą one lepsze, czy jednak pomogą dolarowi? Jak na razie wciąż EUR/USD pozostaje powyżej kluczowego poziomu w okolicach 1,1430. Tymczasem coraz droższe jest złoto, obecnie za uncję płaci się już blisko 364 dolary, czyli o ponad 18 dolarów więcej niż tydzień temu. Nie najlepiej wróży to notowaniom dolara. Niewykluczone zatem, iż już niedługo możemy zobaczyć wyższe poziomy na EUR/USD. Kluczowym poziomem jest poziom 1,1520, gdzie znajduje się 50 proc. zniesienie spadków.
POLSKA: Podczas dzisiejszej sesji doszło do osłabienia się złotego wywołanym po części chęcią realizacji zysków po ostatnich wzrostach, a po części nie najlepszymi nastrojami na rynku obligacji. Później złoty nieznacznie się wzmocnił po podaniu informacji o przyjęciu przez rząd przyszłorocznych założeń budżetowych. Jak powiedział wicepremier Jerzy Hausner przyszłoroczny deficyt ma wynieść 45,5 mld zł i jest do "poziom maksymalny i nieprzekraczalny". Tyle, że zdaniem bankowych analityków jest on wynikiem księgowych zabiegów, które ukrywają 12 mld zł transferów dla OFE i ponad 3 mld zł dopłat bezpośrednich dla rolników, związanych z naszym wstąpieniem do Unii Europejskiej. W takiej sytuacji i przy zachowaniu tegorocznej metodologii deficyt powinien wynieść 61 mld zł. Wzbudziło to obawy o możliwą nadpodaż na rynku długu w przyszłym roku, gdyż rząd właśnie tutaj będzie szukał środków na przysłowiowe "załatanie dziury". Ostro w dół poszły dzisiaj ceny wszystkich notowanych na rynku wtórnym obligacji. W oczywisty sposób ciągnie to za sobą rynek złotego. Wydaje się jednak, iż sytuacja powinna się uspokoić, gdyż wyliczenia odnośnie deficytu i związane z tym możliwe skutki dla rynku były znane już wcześniej. Złoty powinien zatem pozostawać w okolicach ostatnich poziomów i wahać się w rytm notowań EUR/USD, które szokują dzisiaj swoją zmiennością.
Marek Rogalski
Analityk walutowy
Euro Consulting & Management Sp. z o.o.