produkcji przemysłowej, ale to dopiero o 16:00 więc obejdzie się bez
większych emocji. Średnia prognoz publikowana tydzień temu przez Reutersa
mówi o wzroście rok do roku +7,0% (5,4 Handlowy do 8,1 Pekao).
Inwestorzy na GPW zapewne też chętnie zerknęliby na węgierski parkiet, który
od paru sesji przeżywa reaktywację byków Bux.gif i wzbudza spekulacje o
przepływie kapitału. Dzisiaj jednak sygnału z tej strony nie będzie, gdyż
węgierska giełda zamknięta jest dzisiaj z powodu święta. Dość niebezpiecznie
określać, czy faktycznie zagranica przenosi kapitał z Polski na inne rynki
(Czechy maks, Rosja maks). Jeśli dodać do tego wyraźną dystrybucję
największych spółek przez któryś z dużych funduszy, to może to wzbudzać
obawy. Do tego jeszcze Marc Mobius (zarządzający funduszami Templetona)
zachęca do kupna polskich akcji, a ciężko znaleźć szczęśliwców, którym udało
się zarobić słuchając tego typu rekomendacji.
Jeśli ktoś nie ma akcji, to powinien teraz poczekać albo na głębszą korektę,
albo dopiero podłączyć się do zakupów, gdy na ogromnych obrocie duży kapitał
doprowadzi do wyjścia indeksu nad poziom 1500 pkt. To otworzy drogę do
dalszych wzrostów i znowu nie miałoby znaczenia, która spółka jest "lepsza",
a która "gorsza". Taki sygnał mógłby wpędzić rynki w euforię, w której o
wielu wadach spółek inwestorzy łatwo zapominają. Nie znaczy to, że nie
należy grać na wzrosty. Co pał poranne przeceny i
zniechęcał do gry na spadki. Na dzisiaj scenariusze są dwa. Zaczniemy przy
wczorajszym zamknięciu i jeśli z początku sesji znowu pojawi się ogromna
podaż na największych spółkach, to po spadku 1% rynek zapewne już się
dzisiaj nie podniesie na plusy. Z kolei jeśli nie zaczniemy od przeceny, to
nie ma dzisiaj wydarzeń, które w trakcie sesji mogłyby zmienić nastroje.
Rynek w takim wypadku na małych plusach będzie szukał poziomu konsolidacji,
by w nadziei na pomoc ze strony SP500 (pokonanie 1015) spróbować na
kolejnych sesjach zaatakować 1500 pkt. Dzisiaj taka bitwa byłaby przegrana.
Kontrakty.gif Indeks.gif MP