Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 20.08.2003 08:46

Rynek amerykański zachował się wczoraj znakomicie. Informacji mogących

przecenić indeksy było bardzo dużo, a mimo to inwestorzy zupełnie je

zignorowali. Zamachy terrorystyczne stają się powoli codziennością i nie

mają już takiego emocjonalnego wpływu na notowania. Ale indeksy nastroju z

reguły mocno determinują przebieg sesji, a wczorajszy słabszy odczyt indeksu

Reklama
Reklama

nastroju Uniwersytetu Michigan wystarczył na tych poziomach do przeceny.

Byki napierają jednak do góry, a co szczególnie ważne dla europejskich

indeksów. to główna faza wzrostu przebiegała w końcówce sesji. Dow.gif po

przetestowaniu ostatnio pokonanego oporu (teraz wsparcia) wzrósł (wyszedł na

plusy) w ostatniej godzinie +75 a Nasdaq.gif kontynuował testowanie maksów

po wyjściu za kanału spadkowego. W cenach zamknięcia indeks zrobił

Reklama
Reklama

analogicznie do Dow nowe maksy. Rynek sprawia wrażenie, jakby miał zaraz po

prostu eksplodować. Przestrzegam przed zbytnim optymizmem, bo patrząc na

najważniejszy z indeksów SP500.gif dalej jesteśmy w trendzie bocznym, a

analogiczne nastroje panowały jeszcze 3 tygodnie temu. Analogiczne, ale

oczywiście w obozie niedźwiedzi, gdy naruszane było wsparcie na 965 pkt. a

rynek fatalnie reagował na wszystkie dane. Trend boczny ma to do siebie, że

Reklama
Reklama

zmiany są gwałtowne i często zaskakujące. Nie potrzeba pod 1015 pkt. żadnych

złych informacji, by inwestorzy doszli do wniosku, że rynku nie stać jeszcze

na kontynuację wzrostów i zaczęli wyprzedaż w nadziei na test dolnego

ograniczenia trendu bocznego.

Dzisiaj atak na szczyty utrudniać będą posesyjne wyniki Hewlett Packard,

Reklama
Reklama

który rozczarował analityków i po sesji spadał 10% ciągnąc AHI -0,18%. Sesji

to jednak jeszcze absolutnie nie przesądza. Wystarczy informacja podobna do

wczorajszego podwyższania prognozy sprzedaży przez Broadcom, czy

podwyższenie alokacji w obligacje przez Morgan Stanley. To obniża rentowność

i natychmiast pomaga bykom. Po wczorajszej sesji banki mogą uznać, że to

Reklama
Reklama

dobry sposób, by pomóc rynkowi z oporami.

Nie ma dzisiaj w kalendarzu nic, co mogłoby ruszyć rynkami. Może na tle

wczorajszych nowych zamachów terrorystycznych inwestorzy w USA skupią się na

publikacji poziomu zapasów ropy w USA (wczoraj kurs lekko spadł, pomimo

niepokojów). U nas w centrum zainteresowania będzie publikacja danych o

Reklama
Reklama

produkcji przemysłowej, ale to dopiero o 16:00 więc obejdzie się bez

większych emocji. Średnia prognoz publikowana tydzień temu przez Reutersa

mówi o wzroście rok do roku +7,0% (5,4 Handlowy do 8,1 Pekao).

Inwestorzy na GPW zapewne też chętnie zerknęliby na węgierski parkiet, który

od paru sesji przeżywa reaktywację byków Bux.gif i wzbudza spekulacje o

przepływie kapitału. Dzisiaj jednak sygnału z tej strony nie będzie, gdyż

węgierska giełda zamknięta jest dzisiaj z powodu święta. Dość niebezpiecznie

określać, czy faktycznie zagranica przenosi kapitał z Polski na inne rynki

(Czechy maks, Rosja maks). Jeśli dodać do tego wyraźną dystrybucję

największych spółek przez któryś z dużych funduszy, to może to wzbudzać

obawy. Do tego jeszcze Marc Mobius (zarządzający funduszami Templetona)

zachęca do kupna polskich akcji, a ciężko znaleźć szczęśliwców, którym udało

się zarobić słuchając tego typu rekomendacji.

Jeśli ktoś nie ma akcji, to powinien teraz poczekać albo na głębszą korektę,

albo dopiero podłączyć się do zakupów, gdy na ogromnych obrocie duży kapitał

doprowadzi do wyjścia indeksu nad poziom 1500 pkt. To otworzy drogę do

dalszych wzrostów i znowu nie miałoby znaczenia, która spółka jest "lepsza",

a która "gorsza". Taki sygnał mógłby wpędzić rynki w euforię, w której o

wielu wadach spółek inwestorzy łatwo zapominają. Nie znaczy to, że nie

należy grać na wzrosty. Co pał poranne przeceny i

zniechęcał do gry na spadki. Na dzisiaj scenariusze są dwa. Zaczniemy przy

wczorajszym zamknięciu i jeśli z początku sesji znowu pojawi się ogromna

podaż na największych spółkach, to po spadku 1% rynek zapewne już się

dzisiaj nie podniesie na plusy. Z kolei jeśli nie zaczniemy od przeceny, to

nie ma dzisiaj wydarzeń, które w trakcie sesji mogłyby zmienić nastroje.

Rynek w takim wypadku na małych plusach będzie szukał poziomu konsolidacji,

by w nadziei na pomoc ze strony SP500 (pokonanie 1015) spróbować na

kolejnych sesjach zaatakować 1500 pkt. Dzisiaj taka bitwa byłaby przegrana.

Kontrakty.gif Indeks.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama