Na razie wszystkie były nieudane, ale trzeba jednocześnie powiedzieć, że te niepowodzenia kupujących wcale nie skłaniają posiadaczy akcji do ich mocniejszej wyprzedaży. Stąd też stabilizacja notowań w ostatnich dniach. Czy jest ona przystankiem przed dalszym wzrostem, czy też wstępem do większej korekty trudno teraz powiedzieć. Sygnały płynące z rynku nie dają jednoznacznych wskazówek. Kondycja zagranicznych giełd jest nadal dobra, z naszej gospodarki płyną kolejne sygnały o ożywieniu, wyniki spółek poprawiły się i są nadzieję, że będzie to proces trwały. Z drugiej strony wiele z tych pozytywnych wiadomości jest już zdyskontowane w cenach, zaś rynek jest mocno wykupiony. Do tego analiza techniczna wysyła coraz mocniejsze sygnały ostrzegawcze. Niepokoi szczególnie negatywna dywergencja tworząca się na dziennym MACD. Jednak do jej pełnego ukształtowania potrzeba przecięcia przez wskaźnik swojej średniej.
Pewnym symptomatycznym zdarzeniem było obniżenie prognoz na obecny rok przez Kopex. Ta spółka nie ma dużego znaczenia dla całego rynku, ale była jednym z pionierów hossy średnich firm. Teraz okazuje się, że w przypadku niektórych wzrost kursu był zdecydowanie na wyrost. Podpisanie kontraktów przeciąga się w czasie, a to przecież nadzieje, że te kontrakty były podstawą wzrostu kursu. Jest zagrożenie, że podobny schemat może się powtórzyć w przypadku innych przedsiębiorstw, których akcje tak chętnie kupowano po informacjach o planowanych kontraktach.
Interesujące jest też coraz częstsze obniżanie rekomendacji, w tym dla największych spółek. Zakładając, że główny strumień pieniądza płynie na rynek z naszych instytucji finansowych, trzeba pamiętać, ze kierują się one w dużym stopniu tymi rekomendacjami. W efekcie może w jakimś stopniu zmniejszyć się ich skłonność do nabywania akcji po coraz wyższych cenach. Dopóki jednak na rynek nie napłyną złe wiadomości nie będą też chętni do pozbywania się papierów. To może owocować dalszą stabilizacją notowań.