Inwestorów szybko spotkał zimny prysznic. Tak silne otwarcie zostało wykorzystane przez część inwestorów do realizacji zysków. Kolejna luka hossy wykreślona przez indeks WIG20 została zamknięta już kilkanaście minut po rozpoczęciu handlu akcjami. To jeszcze bardziej zdopingowało sprzedających. Indeks z minuty na minuty tracił na wartości zatrzymując się kilka punktów ponad poziomem 1700 pkt. Od tego momentu rozpoczęło się podciąganie indeksu, w tym zapewne przez arbitrażystów. Mieli oni bowiem szansę na wykorzystanie dużej różnicy między wartością WIG20, a notowaniami kontraktów terminowych, które są wystawione na ten indeks.

Nadal dobrze zachowywały się papiery ComArchu oraz Softbanku (wzrost o ponad 1%). W przypadku BZ WBK wzrost przekraczał nawet 3%. Neutralnie zachowywały się natomiast walory Pekao oraz Telekomunikacji Polskiej.

Wzrost ten nie trwał jednak długo. W konsekwencji doprowadziło to do spadku indeksu poniżej 1700 pkt. Prym wśród spadkowiczów wiodły akcje Agory oraz BRE Banku, które traciły ponad 3%. Także rosnące na początku sesji walory Softbanku oraz Comarchu oddały wcześniejsze zyski. Spadki rzędu pół procent dotknęły również papiery najcięższych spółek takich jak TP oraz Pekao, co jeszcze bardziej pogrążyło WIG20. Po godzinie notowań obroty na rynku notowań ciągłych wynosiły ponad 160 mln złotych.