ŚWIAT: Koniec minionego tygodnia przyniósł znaczne straty "zielonego" względem europejskiej waluty. Powodem była pogarszająca się sytuacja na rynku pracy, już 7 miesiąc z rzędu w amerykańskiej gospodarce ubyło miejsc pracy w sektorach pozarolniczych - w sierpniu aż 93 tys. Tym samym rosną obawy, że podstawy gospodarczego ożywienia USA mogą być dosyć kruche. A nastroje społeczne nie są najlepsze - poparcie dla prezydenta Busha spadło do najniższego poziomu 45 proc. Coraz więcej Amerykanów chce, żeby zajął się on bieżącymi sprawami, a nie międzynarodową walką z terroryzmem. Tymczasem kolejny raz powróciła sprawa wysokiego deficytu budżetowego - prezydent zapowiedział wystąpienie do Kongresu o dodatkowe 87 mld USD. Tym samym może on z nawiązką przekroczyć poziom 500 mld USD, co na pewno nie pomoże notowaniom dolara. Nie najlepsza jest także sytuacja geopolityczna - wysłaniu dodatkowych oddziałów, tym razem z ONZ, stanowczo sprzeciwiają się Francja i Niemcy.
Dzisiejszą sesję zdominują informacje z pierwszego po wakacjach spotkania prezesów 10 banków centralnych świata. Najprawdopodobniej "wyślą" oni pozytywne sygnały co do nadchodzącego ożywienia w światowej gospodarce. Zapewne poruszane też będą kwestie zbyt wysokiego deficytu budżetowego (zarówno w USA, jak i w Eurostrefie). Sprawa ta jednak bardziej martwi unijnych urzędników, gdyż grozi znaczną destabilizacją Paktu o Stabilizacji i Rozwoju. Jednak dzisiaj minister finansów Włoch stwierdził, że problem poziomu deficytu, zwłaszcza Francji, jest nazbyt wyolbrzymiany.
Dzisiaj nie są zaplanowane publikacje danych makroekonomicznych. Jedynie o godz. 21:00 poznamy dane o wysokości udzielonych kredytów konsumenckich w USA w lipcu - prognozuje się wartość 5 mld USD.
Dzisiejsza sesja na EUR/USD powinna zatem upłynąć pod znakiem delikatnej korekty. Kluczowym poziomem jest 1,1020, gdzie przebiega wzrostowa linia trendu. Dzienne wskaźniki pokazują sygnały kupna, nie ma zatem powodów, by liczyć na powrót głębszych spadków.
POLSKA: Co prawda "emocjonalny" piątek mamy już za sobą, dużo jednak wskazuje, że czeka nas również "emocjonalny" poniedziałek. Z tym, że teraz złoty bardzo wyraźnie się wzmacnia. Prof. Witold Orłowski stwierdził dzisiaj, iż media błędnie zinterpretowały jego piątkową wypowiedź, a możliwość zmiany obecnego reżimu kursowego została także odrzucona przez NBP. Jednak o tym, że sytuacja pozostaje nadal napięta świadczy informacja o odwołaniu przez Ministerstwo Finansów środowej aukcji 20-letnich obligacji - oficjalnie powodu "aktualnych warunków rynkowych". Rynek będzie się zatem z uwagą przyglądać wynikom dzisiejszego przetargu bonów skarbowych, a także przebiegowi jutrzejszego posiedzenia rządu, gdzie mają być omawiane kwestie budżetowe. Ostateczne przyjęcie budżetu zostało jednak przesunięte na koniec września. Przed nami nadal "gorące" dni, spore jest jednak prawdopodobieństwo, że wejdziemy teraz w trend boczny (na odchyleniu od parytetu). Prognozowane oscylacje to od "minus" 0,9 proc. do "minus" 1,7 proc.